-co jest? - zapytała mnie przyjaciółka siadając obok.
-nie wiem, nic już nie wiem.
-Harry ?
-co ?! nie ! znaczy .. nie wiem, może ..
-wiedziałam ! - krzyknęła z wielkim uśmiechem na twarzy.
-co ? nic się nie dzieje..
-jasne, przyznaj że coś do niego czujesz.
-sama już nie wiem.. proszę cię, na razie nie chcę o tym gadać. - powiedziałam i włączyłam telewizor.
-jak chcesz .. - odparła Lauren i przeszła na swoje łóżko.
***
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, obudziłam się koło 20. Lauren w pokoju nie było, na stole leżała karteczka "jestem na spacerze z Niallem, niedługo wrócę". Tak, z Niallem, czyli że mogę być spokojna. Nudziło mi się więc włączyłam aparat i oglądałam zdjęcia z dzisiejszej wycieczki. Z uśmiechem na twarzy oglądałam wszystkie zdjęcia, lecz na zdjęciach z Harrym serce zaczynało mi bić mocniej. Obejrzałam wszystkie, zdążyłam przewinąć do zdjęcia z "nim". Mimowolnie łzy zaczęły napływać mi do oczu a następnie powili spływać po policzkach. Wspomnienia wróciły, i ten nieudany, najgorszy dzień. Przed oczami miałam pełno jego obrazów, wyłączyłam aparat i położyłam się na łóżko. Uspokoiłam się trochę i postanowiłam przejść się na spacer. Ubrałam dłuższy, beżowy swetr, z racji tego że na dworzu było już chłodno, jasne spodnie do kolan i japonki. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę windy. Zjechałam na dół i wyszłam na zewnątrz. Przechadzałam się chwilę wokół basenu i ruszyłam w stronę plaży. Szłam z rękami włożonymi w kieszeń ze spuszczoną głową. Kolejne łzy spływały mi po policzku. Nagle na kogoś wpadłam.
-przepraszam - powiedziałam tylko i nie podnosząc głowy poszłam dalej.
-Nicole? - usłyszałam ten znajomy głos, odwróciłam się, podniosłam głowę i ujżałam Harrego. Znów.
-a, to ty.
-tak to ja - uśmiechnął się i spojrzał na mnie. - płaczesz ? coś się stało ? - momentalnie posmutniał.
-nie, nie ważne.
-mi możesz powiedzieć, chętnie Cię wysłucham.
-nie będę Cię przynudzać faktami z mojego życia.. to nic takiego.
-skoro płaczesz, to na pewno coś jest na rzeczy, powiedz mi, może ci ulży..
-nie sądzę, ale ok. Możemy się przejść? nie chcę tak stać jak słup, zależało mi na spacerze..
-pewnie - delikatnie się uśmiechnął i poszliśmy na plażę.
Powolntm krokiem przemieszczaliśmy się wzdłuż brzegu. Opowiedziałam Harremu co zdarzyło się przed moim przyjazdem tutaj wylewając kolejne łzy.
-... Moja mama ciągle mi powtarza żebym zapomniała i dała sobie spokój. Że to zwyczajny dupek i tyle. Tylko że jakoś nie potrafię zapomnieć, gdy tylko widzę jego twarz wszystko powraca...
-twoja mama ma rację. Rozumiem Cię, ale na prawdę nie przejmuj się nim. Musiał być totalnym idiotą skoro zostawił taką dziewczynę jak ty dla innej i uwierzył w jakieś bzdrudy. Jesteś niesamowita i na pewno znajdziesz kogoś kto doceni twoją miłość, kogoś kto będzie zawsze przy Tobie, gdy tylko będziesz go potrzebować. - mówiąc to patrzył w dal a ja przyglądałam mu się niczym obrazkowi.
-dziękuję.
-za co ?
-za te słowa, za to że jesteś tu teraz ze mną, że mnie wysłuchałeś. dziękuję - powiedziałam cicho i przytuliłam go.
-powiedziałem tylko prawdę, będę przy Tobie gdy będziesz mnie potrzebować, gdy będziesz musiała się wygadać, wypłakać, pośmiać. I zawsze chętnie Cię wysłucham..
-będziesz moim przyjacielem i zawsze będziesz mnie wspierał? - mówiąc to spojrzałam mu głęboko w oczy. On spojrzał w moje, zbliżył się, jego wzrok mnie powalał, nogi miałam jak z waty, ledwo stałam
-będę kimś więcej niż tylko przyjacielem, oczywiście jeśli chcesz - objął moje policzki dłońmi. Zbliżył się bardziej i po chwili poczułam jego ciepłe wargi na swoich. Miałam wrażenie że motyle zaraz rozsadzą mi brzuch, czułam się niesamowicie. Po chwili chłopak oderwał się ode mnie.
-przepraszam.. nie powinienem... - powiedział speszony.
-Harry... - próbowałam właśnie wykrztusić z siebie słowa, które dusiłam od jakiegoś czasu .. próbowałam powiedziec co czuję, ale przerwał mi.
-Wiesz, spodobałaś mi się, jak tylko Cię zobaczyłem to coś mnie tknęło, ale... kochasz go jeszcze prawda ? - jego oczy wyraźnie się zaszkliły.
-... Nie - szepnęłam z uśmiechem.
-wiedzia.. co?! krzyknął, dosłownie.
-Nie. Harry, wzięłam sobie wszystkie słowa do serca, a poza tym, jak tylko spojrzę w twoje oczy, jak widzę twój uśmiech i teraz... ten pocałunek.. nie masz pojęcia co się ze mną dzieje w środku. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Cały czas sobie wmawiałam że to nie prawda, że mi się tak tylko wydaje i że jesteś zbyt idealny dla mnie, ale chyba się zakochałam, a podobno na miłość nie ma lekarstwa - powiedziałam to wszystko patrząc mu w oczy z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Naprawdę ?!
-Naprawdę...
-czyli... mogę z Tobą flirtować ? - na jego twarzy pojawił się wielki, komiczny uśmiech.
-wydaje mi się że cały czas to robiłeś - nie mogłam powstrzymać śmiechu, jego wyraz twrzy był niesamowity. Niesamowicie zabawny.
-a co ty myślisz że tą piłką to oberwałaś przez przypadek ? - zaśmiał się - celowałem w Ciebie kilkakrotnie, ale nie mogłem trafić.
-słucham ?! nie mogłeś spróbować jakimś bardziej delikatnym sposobem ? wiesz, to nie jest miłe uczucie tak dostać piłką w twarz.
-no tak.. przepraszam, to było głupie. Wybaczysz mi ? - w jego oczach pojawiły się iskierki, zrobił minę zbitego psa.
-awww .. ta mina, haha, nie da się odmówić - puściłam mu oczko i dorwałam się do jego ust. Po chwili nasze języki splotły się w długim, namiętnym pocałunku. Przerwały nam wibracje mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz, 12 nieodebranych połączeń i 6 esemesów. wszystkie od Lauren.
-wiesz, przepraszam, ale chyba muszę już iść. Lauren się martwi.
-hahah, idę z Tobą, też już będę się zwijał.
Szliśmy brzegiem wracając na teren hotelu, rozmawiając i śmiejąc się.Wymieniliśmy się numerami telefonów i zastanawialiśmy się czemu wcześniej tego nie zrobiliśmy.. Gadaliśmy o wszystkim, pomału zaczynaliśmy się poznawać. Cały czas myślałam o tym co się przed chwilą wydarzyło, czy to aby na pewno prawda. Czy to przypadkiem nie jest kolejny piękny sen, z którego zaraz się obudzę.
Dotarliśmy pod mój pokój.
-no too... jeszcze raz, dziękuję ci za ten przemiły spacer, i ogólnie za wszystko - uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam w te jego piękne zielone oczy.
-to ja ci dziękuję - delikatnie musnął moje usta - do zobaczenia.
-do zobaczenia - szepnęłam, odwróciłam się w stronę drzwi, przygryzłam wargę i z wielkim uśmiechem na twarzy weszłam do pokoju.
Lauren siedziała na łóżku i oglądała telewizor. Kiedy weszłam od razu ruszyła w moją stronę.
-Gdzie ty byłaś dziwczyno ?! dlaczego nie odbierasz telefonu ?! wiesz jak ja się o ciebie martwiłam !!
-spokojnie, byłam na spacerze, widzisz ? jestem cała, nie musisz się martwić - przytuliłam ją i podeszłam do barku po wodę.
-a co ty masz taki dobry humor co ? - spytała z uśmiechem. - nie byłaś sama prawda ? z kim byłaś ?! z Harrym ?!
-taa.. no zgadłaś...
-serio ?! - zaczęła piszczeć - no dalej, opowiadaj ! ze szczegółami poproszę ! - z bananem na twarzy usiadła na łóżku i uważnie mi się przyglądała.
-no ok, a więc ... - opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło. Jest moją przyjaciółką, więc dzielę się z nią wszystkim.
Rozmawiałyśmy dość długo. Wreszcie zmęczone postanowiłyśmy się położyć. Poszłam przebrać się w pidżamę. Gdy wyszłam z łazienki Lauren już słodko spała. Zmierzałam w stronę łóżka gdy nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi.
-kto tam ? - spytałam szeptem, aby przypadkiem nie obudzić Lauren.
-Harry - również szepnął. Otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się do chłopaka.
-a co ty tu robisz hmm ? - cicho się zaśmiałam i spojrzałam na niego.
-wiesz, nie mogę spać. Jedno mnie męczy.. bo nie spytałem się Ciebie o coś.
-tak ? no więc słucham - patrzyłam na niego z zaciekawieniem.
-no więc.. czy ty.. no.. będziesz.. - słodko się jąkał a ja próbowałam powstrzymać śmiech - czy ty.. jezu.. Nicole czy ty, czy zostaniesz moją dziwczyną? proszę? - wreszcie udało mu się to wykrztusić.
-Harry.. no wiesz... ja.. ja.. - zaśmiałam się - pewnie że tak - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego.
-noo, teraz to chyba zasnę spokojnie - wyszczerzył się.
-haha, okej no to leć.
-no okej, ale.. mogę liczyć na buziaka na dobranoc ?
-hmm.. myślę, że zasłużyłeś - pocałowałam go czule - dobranoc.
-dobranoc - szepnął mi do ucha, słodko się uśmiechnął i poszedł.
Wróciłam do pokoju, zgasiłam światło i uśmiechnęłam się sama do siebie. Motyle nadal fruwały w moim brzuchu, a ja nawet na moment nie mogłam przestać myśleć o Harrym. Niesamowite uczucie i przyjemny dreszczyk przeszyły moje ciało. Zdałam sobie sprawę, że to nie był sen. Że to wszystko stało się naprawdę. I pomyśleć, że dopiero co, spotkanie go, to było moje marzenie...
***
Przepraszam was, że tak długo nic nie dodałam, ale miałam jakoś za dużo na głowie. Szkoła i inne obowiązki, nie było czasu na pisanie ;<
Postaram się dodawać rozdziały częściej, gdy tylko będę miała czas, przysiądę i coś napiszę ..
ten taki trochę nudny, ale za to macie dość długi.. będę nadrabiała ;D
dziękuję wam bardzo, że to czytacie :)
z dnia na dzień jest więcej wyświetleń pomimo tego że nic nie dodałam
Jesteście wspaniałe :)
Postanawiam poprawę ;D
wyrażajcie swoje opinie w komentarzach :P
dziękuję. I do następnego ;)