sobota, 28 stycznia 2012

# Rozdział drugi

Dojechaliśmy pod hotel, wielki hotel. Weszliśmy do środka, rozejrzałam się i nie mogłam uwierzyć że jestem w takim miejscu, nagle podszedł do mnie jakiś koleś i pokazał bransoletkę z logo hotelu, no tak musiałam ją włożyć, podałam mu rękę i po chwili byłam już zaobrączkowana. Miał dwa kolory, zapewne jeden dla dorosłych drugi dla dzieci. -No tak ja jeszcze zaliczam się do dzieci-pomyślałam, gdy nagle przebiegło obok mnie dziecko z zielonym paskiem na ręce, spojrzałam na rękę mamy i podeszłam do niej.
-ty też masz biały ? czyli że jesteśmy pełnoletnie ?! - zaśmiałam się a mama spojrzała na moją rękę.
-no widocznie, możecie pić, tylko nie przeginajcie ! - zaśmiała się i poszła nas zameldować.
-Lauren ! wieczorem idziemy się upić ! - krzyknęłam do przyjaciółki śmiejąc się.
-o tak ! zaszalejemy ! - odpowiedziała.
Podeszłyśmy do mamy i odebrałyśmy klucz. Będziemy same w pokoju FUCK YEAA ! wjechałyśmy windą na ósme piętro ?! jezu, przedostatnie. na każdym  piętrze ze 100 pokoi !
weszłyśmy do pokoju, odłożyłam walizkę, usiadłam na łóżku i rozejrzałam się. Pokój był bardzo ładny i przytulny z widokiem na morze i ośrodek.
-Ładnie tu - usłyszałam głos Lauren - idziemy obejrzeć resztę ?
-pewnie, tylko się przebiorę z 10 stopni do 30, niezły przeskok.
-noo, ja też się przebiorę, roztapiam się - zaśmiałyśmy się obie.
Przebrałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę wind. Po drodze zajrzałyśmy na chwilę do rodziców, poinformowałyśmy ich o swoich planach i poszłyśmy. Zjechałyśmy windą na dół i się zgubiłyśmy. Dobrze znałyśmy angielski, więc zapytałyśmy recepcjonistę w którą stronę mamy iść. Wskazał nam kierunek, podziękowałyśmy i ruszyłyśmy w stronę drzwi. Wyszłyśmy na zewnątrz. Raj... chyba tylko tak jednym słowem można to opisać. Dostałam esemesa-Rodzice jadą do spa. Ok, jesteśmy dwie, damy sobie radę.

***

Obeszłyśmy cały ośrodek ze trzy razy, obejrzałyśmy dokładnie każde miejsce, wypróbowałyśmy każdą drogę, żeby czasem znów się nie zaplątać.
Doszłyśmy na plażę. Było bardzo gorąco więc od razu zrzuciłyśmy ubrania, położyłyśmy je na jakieś leżaki tym samym je zajmując i wskoczyłyśmy do wody. Woda była ciepła, w porównaniu z Polskim morzem jak "zupa". Spędziłyśmy w wodzie jakieś 15 min. i poszłysmy na leżaki. Założyłam okulary na nos i próbowałam wsłuchać się w szum morza, gdy nagle poczułam piłkę na twarzy. Szybko się podniosłam i już chciałam zacząć się wydzierać na idiotę, który walnął mnie piłką, zdjęłam okulary z nosa i myślałam że padnę na zawał...
Harry Styles ?! stoi przedemną ?! walnął mnie piłką ?! zaraz, no właśnie .. walnął mnie piłką ..
-przepraszam, nic ci się nie stało ? - zapytał. Otrząsnęłam się i odpowiedziałam mu.
-eee, nie.. wszystko dobrze. Chyba ..
-chyba ? jeny, nie mów że coś ci zrobiłem, pomogę Ci, coś Cię boli ?
-nie, nie.. ok, wporządku, nic mi nie jest - delikatnie się uśmiechnęłam.
-to dobrze, aa .. tak w ogóle ..  jestem Harry - podał mi rękę.
-wyobraź sobie że wiem, jestem twoją fanką, znaczy .. waszą - spojrzałam w stronę reszty chłopaków i uśmiechnęłam się. - Ja Nicole-uścisnęłam jego dłoń.
-naprawdę ?! jak na fankę jesteś jakaś spokojna - chłopak się zaśmiał.
-taa, wiesz, może to dla tego że dostałam piłką, zgupiałam-spojrzałam na piłkę, którą trzymał w dłoniach i zaśmiałam się.
-no tak .. to wiele wyjaśnia - wyszczerzył się. - może chcesz z nami zagrać ?
-eem, chętnie .. a może iść z nami moja przyja.. - odwróciłam się ale Lauren nie było na leżaku. - ciółka .. - dokończyłam już ciszej.
-wiesz, ona już chyba doszła - spojrzałam w stronę chłopaków a Lauren tak po prostu gadała sobie z Naillem.
-okej, fajnie że coś powiedziała - powiedziałam ze śmiechem.
-no to co ? dasz się namówić ? - zrobił takie słodkie oczy że odmówić się nie dało.
-no dobra już pójdę - uśmiechnęłam się, ubrałam spodenki i doszłam z Harrym do reszty.
-chłopaki, to jest Nicole,-przedstawił mnie.- a tych głupków chyba znasz nie ?
-tak, tyle co czytałam - zaśmiałam się - miło was poznać. Przywitałam się ze wszystkimi i podeszłam do Lauren.
-fajnie że powiedziałaś że idziesz, tak właściwie to kiedy ty poszłaś ?-zapytałam Lauren
-no bo poszłam wypłukać ręce i wpadałam na Nialla, no i jakoś tak się zagadaliśmy. - odpowiedziała - a coś mnie ominęło ?
-tak, dostałam piłką w twarz, nie spoko, nic mi nie jest - zaśmiałam się - chłopcy zaprosili nas na mały meczyk idziesz ?
-pewnie, aa . to ty już gadałaś z wszystkimi ? od kogo ty w ogóle dostałaś tą piłką ?!
-od Harrego, i tak . już zdąrzyłam się przedstawić, znaczy Harry mnie przedstawił.. a ty ?
-no nie .. tak gadaliśmy i .. no mówiłam Ci !
-no dobra chodź już - pociągnęłam przyjaciółkę za rękę i doszłyśmy do reszty.
Grałyśmy tak z nimi przez dobre dwie godziny. Tak naprawdę w ogóle nie zważałam na to że są sławni, zapomniałam o tym ze jestem ich fanką ! Byli zwariowani, przez co zachowywali się jak normalni chłopacy. Czułam jakbym znała ich lata ..
Chciałam odbić piłkę, która leciała w moją stronę gdy nagle ktoś na mnie wpadł.
-Jezu, przepraszam, nic Ci się nie stało ? - Louis .. wstał, podał mi rękę i pomógł mi się podnieść.
-Nie, chyba .. dlaczego zawsze ja muszę być poszkodowana ? - zaśmiałam się i otrzepałam z pisaku.
-Wiesz, chyba nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie, jest bardzo trudne-chłopak się zaśmiał - ale naprawdę nie chciałem ..
-Dobra, powiedzmy że ci wierzę - uśmiechnęłam się do niego.
Podeszła do mnie Lauren z wiadomością, że zaraz kolacja, super .. czyli musimy już spadać .. Właściwie to nie odczuwałam głodu, ale zjadłam tylko tą kanapkę na lotnisku, więc wypadałoby zjeść tą kolację ..
-my już musimy spadać - powiedziałam do chłopaków, którzy nadal byli zajęci piłką.
-Już ? zostańcie jeszcze chwilę - odparł wysoki brunet z piwnymi oczami.
-Przepraszamy, może innym razem.
-Tak w ogóle, to ile zostajecie ? - wtrącił Harry.
-dwa tygodnie, a wy ?
-Też-chłopak się wyszczerzył.
-No to jeszcze będzie okazja, żeby pograć - uśmiechnęłam się i wzięłam swoje rzeczy. - To cześć.
-ej, aaa .. to już się dzisiaj nie zobaczymy ?
-nie wiem, zapewne bedziemy łazić po całym ośrodku, więc możliwe że tak, ośrodek jest duży, jak się zgubimy to zapytamy któregoś z was o drogę, o ile was znajdziemy - zaśmiałam się i ruszyłam z przyjaciółką w stronę budynku.


***

Weszłyśmy do pokoju, nie wiem dlaczego, ale widok tego pościelonego łóżka mnie bawił. Być może dlatego że tutaj kocyk złożony jest w jakąś kokradę a w moim pokoju zawsze totalna rozpierducha.
Przebrałam się w dżinsowe jasne rybaczki i luźną białą bluzkę po czym usiadłam na kanapie i czekałam aż Lauren się przygotuje.
-Chyba wpadłaś w oko Niallowi - powiedziałam do przyjaciółki, która grzebała w torbie i szukała bluzki.
-Co ?! nie, no co ty .. taki koleś jak on i ja ? to raczej niemożliwe ..
-eej, wszystko się może zdarzyć nie ? przecież widziałam jak na Ciebie patrzył, zresztą, on też wpadł Ci w oko nie ?
-no może.. - powiedziała cicho Lauren - ale za to na Ciebie leci reszta !
-haha - zaśmiałam się głośno - no teraz to pocisnęłaś ..
-No ale .. no dobra, ale Harry na bank !
-oj biedna ty, słoneczko przygrzało - wstałam, poklepałam ją po głowie i ruszyłam w stronę łazienki "przypudrować nosek". Nie lubię mocnego makijażu więc użyłam tylko kredkę do oczu i jakiś błyszczyk.

***

Otworzyłam drzwi i ujżałam przede mną Zayna.
-A ty.. co tu robisz ? - spytałam chłopaka z lekkim zdziwieniem w głosie.
-aa .. Mamy pokój obok, właśnie schodziłem na dół.
-aha .. - spojrzałam na drzwi obok, z których po chwili wysypała się reszta bandy.
-No to mamy ciekwae towarzystwo ! - wtrącił rozradowany Louis po czym oparł się ręką o ramie Zayna i spojrzał na nas z szerokim uśmiechem.
-Taa .. No to się nie wyśpimy - zaśmiałam się i obróciłam w stronę Lauren.
-No świetnie, a przyjechałam tu żeby odpocząć - dodała po czym także się zaśmiała.

***

Ruszyliśmy całą bandą w stronę wind. Jedna przyjechała .. jedna. Nikomu nie chciało się czekać na drugą więc wszyscy weszliśmy do jednej. Siedem osób w jednej, wcale nie dużej windzie, pozdro ..
Tak naprawdę nie było wolnej przestrzeni, nie dało sie ruszyć stałam pomiędzy Harrym i Louisem czyli generalnie byłam gnieciona. Winda stanęła. w momencie kiedy drzwi się otworzyły wszyscy się wysypaliśmy i wszyscy ludzie się na nas gapili. Parsknęliśmy śmiechem i poszliśmy na stołówkę. Tak, stołówka .. haha, nie da się tego opisać. Żarcia niesamowicie dużo, było po prostu wszystko. Nie chciałam się obżerać, zresztą nie byłam głodna, więc tradycyjnie nałożyłam sobie trochę frytek, polałam je ketchupem i wzięłam trochę sórówki. Poczekałam na Lauren, która miała kłopot z podjęciem decyzji czy wybrać kurczaka, czy może devolaia. Gdy w końcu nałożyła co chciała ruszyłyśmy w stronę stolików. Wypatrzyłam przy którymś rodziców więc dosiadłyśmy się do nich.
-I jak tak było w spa ? - zapytałam mamę, która wyglądała na zrelaksowaną.
-świetnie, normalnie jestem młodsza o 10 lat ! - zaśmiała się - a jak tam wam czas minął ?
-No wiesz, pochodziłyśmy, zaliczyłyśmy pierwszą kąpiel w morzu, oberwałam piłką w twarz, generalnie było spoko ..
-no to dob.. co ?! dostałaś piłką w twarz ?
-tak, ale spoko, nic mi nie jest, wpadł też na mnie jeden koleś, ale jest git. Lauren się zakochała.. no.. ciekawy początek.
-nie zakochałam się ! - krzyknęła Lauren.
-dobra, dobra..
-wy to macie przeżycia - mama pokręciła głową i zabrała się za jedzenie ..




No to jest drugi rozdział ; D . przepraszam że tak długo ale jakoś nie miałam czasu .. postaram się dodawać częściej :)

wtorek, 24 stycznia 2012

# Rozdział pierwszy.

4 rano, dzwoni budzik, próbuję wstać, poszłam spać o .. 2 ?! dwie godziny snu i ja mam lecieć samolotem ?! podchodzę do lustra, spuchnięte i podkrążone oczy, do których napływają łzy .. znowu .. mam odpocząć, oderwać się na chwile od szkoły i problemów, zapomnieć o tym wszystkim co się zdarzyło . ale jak ? nie dam rady, cały czas myślę tylko o nim, co by było gdyby ? dlaczego ona to zrobiła ? co ona mu powiedziała ? stałam przed lustrem, łzy napływały mi do oczu gdy tylko o tym myślałam, nagle usłyszałam głos mamy,
-Niki, ubieraj się, za godzinę wyjeżdżamy!
-ok.
-i nie płacz mi już - weszła do pokoju i przytuliła mnie.
-nie wiem czy dam radę - odpowiedziałam.
-ej, masz całe dwa tygodnie żeby wyluzować, odpocząć, nie płacz przez głupiego faceta, wiesz ile ich jeszcze będzie ? to nie twój pierwszy raz, jeszcze nie raz będziesz miała złamane serce.
-nie pocieszasz mnie wiesz ? - mama się zaśmiała.
-dobra, ogarnij się i zejdź na śniadanie.
-nie jestem głodna.
-coś musisz zjeść.
-to kupię coś na lotnisku.
-no dobra.
ubrałam się, ogarnęłam jakoś swoją twarz, spakowałam bagaż podręczny, zniosłam torby na dół i czekałam na schodach aż przyjedzie po nas wujek, który miał zawieść nas pod firmę, spod której autokarem mieliśmy dojechać na lotnisko. Był to firmowy wyjazd z pracy mojej mamy, ale zabrała mnie ze sobą, jedzie też moja przyjaciółka Lauren, więc nie będę sama. usłyszałam telefon, wujek czekał już pod domem, ubrałam się i ruszyłam w stronę furtki, zapakowałam się do samochodu, wyjęłam swoją mp3 i słuchałam ulubionej playlisty, na której większość piosenek była przymulające, pasujące do sytuacji ale jeszcze bardziej dołujące ...

  ***



Podjechaliśmy pod dom Lauren, kiedy wsiadła do samochodu zaraz rzuciłam jej się na szyję i zaczęłam płakać, uspakajała mnie ale na mnie to nie działało..
Ruszyliśmy, całą drogę myślałam tylko o nim .. w torbie miałam aparat, wyjęłam go aby obejrzeć zdjęcia z wycieczki szkolnej, ale na co drugim zdjęciu widziałam jego twarz ..


Dojechaliśmy pod firmę .. pożegnałam się z wujkiem i weszłam z Lauren za rodzicami do środka, pełno ludzi, z 90 osób ? widziałam wśród nich może 3-4 osoby w naszym wieku.
przywitałam się z ludźmi których znała mama po czym usiadłam na kanapie ..
siedziałam bezczynnie koło mamy, która rozmawiała z jakąś panią. Nagle usłyszałam pytania : płakałaś ? coś się stało ? wszystko dobrze ? próbowałam się uśmiechać i odpowiadać że nic się nie stało i wszystko jest w porzątku, ale po prostu nie wytrzymałam i wybiegłam z płaczem na dwór, pobiegłam gdzieś za halę gdzie nie było ludzi. Nagla podbiegła do mnie Lauren z mamą.
-Co się stało? czemu wybiegłaś? - spytała mama.
-nie wiem, za dużo pytań, ciągle mam jego obraz przed oczami, nie mogę, po prostu nie daję rady .. - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-nie przejmuj się, nie możesz zamartwiać się takim idiotą który bawi się twoimi uczuciami, mniej go w dupie i zacznij nowy rozdział w twoim życiu, zapomnij o tym, żyje się dalej, jeszcze nie jeden taki facet w twoim życiu się pojawi, będoą lepsi, gorsi, też przez to przechodziłam - powiedziała mama i mocno mnie przytuliła.
-wiem, ale.. - nie wiedziałam co powiedzieć - pierwszy raz tak płaczę przez chłopaka..
-coś do niego czułaś, ale jeśli on nie potrafił tego docenić, i uwierzył tej twojej cudnej koleżance, to nie jest Ciebie wart, uwierz mi ..
-nie wiem. - powiedziałam  cicho.
-znajdziesz lepszego chłopaka, który pokocha Cię tak samo mocno i będzie o Ciebie dbał - ciągnęła - a teraz wyluzuj, lecimy do Turcji, mamy się bawić i odpocząć ok ?
-ok - przytaknęłam.
-no! to jak już dojedziemy do lotniska, nie chcę widzieć łez, i zaczynasz nowe życie tak ? - kontynuowała.
-dobrze.
-o właśnie ! pozytywne nastawienie i zero łez ! pochodźcie jeszcze chwilę, ogarnij się i chodźcie do środka.
-ok - odpowiedziałyśmy z Lauren równo.

***

Zapakowaliśmy walizki do autokaru i odjechaliśmy, oczywiście w autokarze imprezka na całego, wódka się leje ..
siedziałam oparta o szybę i próbowałam zasnąć, ale było tak głośno że nie dało rady .. w ręce trzymałam kubek z colą, odwróciłam się chcąc powiedzieć coś do Lauren ale jej obok mnie nie było.. stała trochę dalej i gadała z moją mamą, nagle usiadła obok mnie jakaś pani, po chwili zaskoczyłam że to ta która zadawała mi tyle pytań, nie chciałam z nią gadać, miałam nadzieję że nie będzie mi już nic mówić, miałam dość płaczu, dość łez, próbowałam wyluzować ale po prostu się nie dało, miałam już łzy w oczach ale ona tylko wlała mi wódki do kubka i zaczęła coś gadać ale tak naprawdę jej nie zrozumiałam.
-nie ja nie chcę, dziękuję - powiedziałam.
-pij, mama ci pozwiliła, rozweselisz się trochę!
-ale ja nie mam ochoty,niedobrze mi, naprawdę - próbowałam coś powiedzieć byle tylko nie wlewała mi tego świństwa do kubka.
-lepiej przeżyjesz lot, koleżance zaraz też wlejemy.
-co mi? - Lauren podeszła do nas.
-dawaj kubeczek, wypij trochę na poprawienie humoru.
-ee, nie chcę,
-oj przestań, to trochę ci nie zaszkodzi - koleżanka mamy wlała nam alkocholu po czym odeszła, Lauren usiadła obok mnie
-będziesz to piła ? - powąchała napój i skrzywiła się
-nie wiem, ee tam, raz się żyje - wzięłam łyka napoju i dostałam odruchu wymiotnego ..-fuuj, przecież to jest okropne . co to kurde było ?! whysky ?!
-chyba tak, ochyda.
-o boż .. nie pij, chyba że lubisz, gryzie w gardło, gorzkie .. zresztą kurde dziwię się .. przecież ja tu mam więcej wódki niż coli !
-eej, ja chyba też . czekaj skombinuję coś . - powiedziała Lauren.
-dobra, albo wlejmy komuś tego drinka po prostu .. - tak, tak . wpadłam na genialny pomysł .
-ok, kurde ale komu ?!
-taa, i jak ? dobra skombinujmy tą cole i wypijmy to, i tak wszyscy są narąbani .

***

Po jakiś dwóch godzinach dojechaliśmy na lotnisko, dziwne że wogóle wszyscy wyszli z tego autokaru, dobrą godzinę czekaliśmy na odprawę więc z Lauren wykorzystałyśmy okazję i poszłyśmy coś zjeść. Kupiłyśmy jakieś kanapki czy coś, wodę i polskie gazetki żeby było co czytać, oczywiście znając życie przeczytamy je już w samolocie ..
Przeszliśmy odprawę, weszliśmy do samolotu, usadowiliśmy się i ruszyliśmy. Spojrzałąm się przez okno, świetnie .. siedzę na skrzydle, najgorsze miejsce jakie mogło być.. samolot się wzbił, dziwne uczucie .. chociaż czułam się trochę jak na jakiejś dużej kolejce górskiej. Chwilę później gdy już byliśmy na odpowiedniej wysokości i można było odpiąć pasy wyjęłam swoją mp3 i jakoś udało mi się zasnąć. obudziłam się gdy podeszła do nas stiwardesa.
-kawy, cherbaty, wody ? - spytała. Mama z tatą wzieli kawę, Lauren i ja nic, próbowałam znów zasnąć ale na marne .. niemożliwe że już się wyspałam po spałam niecałe pół godziny ale oczy już mi się nie zamykały ..
Gadałam z Lauren i oglądałyśmy widoki za oknem, chodź nie było wszystkiego dobrze widać przez to cholerne skrzydło.
Góry i morze. Byliśmy już niedaleko, chciałam już tylko iść na plażę przez 2 tygodnie zapomnieć o wszystkim i zacząć od początku. Gdyby to było takie proste ..
samolot stopniowo opadał w dół, po chwili już dotkneliśmy lądu, jak to w zwyczaju już jest, wszyscy zaczęli klaskać, drzwi otworzyły się, cały tłum powędrował w ich stronę, wzięłam swój bagaż podręczny i ruszyłam za resztą. Weszłam na lotnisko, ta kolejka do kas i odprawy mnie przeraziła. No cóż, trochę sobie postoimy - pomyślałam po czym poszłam usiąść na jakąś ławkę.
Po jakimś czasie przyszła w końcu nasza kolej, pokazaliśmy paszporty i ruszyliśmy w stronę odbioru walizek.
Wyszliśmy na dwór, tam czekały na nas już dwa duże autokary, zapakowaliśmy walizki i wsiedliśmy do jednego z nich. Z lotniska do hotelu mieliśmy jeszcze jakieś 2 godziny drogi, więc znowu wyjęłam swoją mp3, ta sama playlista, powracające myśli i wspomnienia z poprzedniego dnia. NIE! przecież miałam wyluzować i zacząć nowe życie tak ?! dlaczego ja jeszcze o tym myślę ?! przeszłam do innych utworów, w jakimś normalnym klikacie .. przeleciało kilka piosenek, i następna . Kamil Bednarek-jamaican trip.  uwielbiałam tą piosenkę i świetnie pasowała do klimatu. Nagle usłyszałam głos przewodnika, zaczął coś gadać ale nie słuchałam go bo gościu przynudzał, ludzie zadawali pytania ale mnie to nie obchodziło, marzyłam tylko o tym żeby w końcu odpocząć. odwróciłam się w stronę okna i oglądałam widoki, które ni były tak ciekawe jak sądziłam .. na ulicach śmieci, budynki jakieś takie dziwne .. co 15 metrów plantacje bananów tak no naprawdę bardzo ciekawe, z słuchawek wydobył się dźwięk jednej z moich ulubionych piosenek "what makes you beautiful" taak! właśnie tego mi było teraz trzeba. Uwielbiam One direction, kocham tych chłopaków, i jednym z moich marzeń jest spotkanie ich, dotknięcie ich, ale jak na razie wydaje mi się to nierealne..



***

to tyle na dzisiaj, może już jutro rozdział drugi, nie wiem, nie wiem ; D
wiem, że może niezbyt ciekawy był ten rozdział, ale spokojnie .. to się rozkręci  xD

# Kilka słów na początek ..

Zamieszczę tu moje pierwsze opowiadanie, piszcie, czy się podoba czy nie .. zależy mi na opinii bo nie wiem czy mam pisać dalej, czy ma to sens ..
Postacie .. hmm. Realne, jak najbardziej ; D
Wydarzenia .. prawdziwe i fikcyjne, opisywałam tak jakby moje marzenia, ale dodaję fakty od siebie, to, co działo się w moim życiu .. pierwszy rozdział tak naprawdę cały jest na faktach .. potem zaczyna się fikcja ;p
Jest, i będzie to opowiadanie o 1D . tyle że w pierwszym rozdziale jeszcze nic o nich nie bd  ;p
tak jakoś jak pisałam, to się rozpisałam, no niby coś z tego wyszło ale chciałabym poznać wasze zdanie :)
Mam nadzieję że się spodoba, jeśli tak to z miłą chęcią będę pisać dalej z myślą że są osoby którym się to podoba i to czytają : )
Historia Nicole i Lauren .. spełnią marzenia ? jak potoczą się ich losy ? to się wszystko okaże ...
No to co ? zabieram się za 1 rozdział ; D