wtorek, 22 maja 2012

#Rozdział dziewiąty.

To były najgorsze a zarazem najwspanialsze wakacje w moim życiu. Nie wiedziałam do końca czy bardziej spotkało mnie szczęście czy zwykły pech. Całą noc płakałam. Wiedziałam za to że podjęłam słuszną decyzję. Miałam wielką nadzieję że zapomnę o tym wszystkim. Niestety byłam pewna że na nadziei się zakończy. Nie pomogło mi że Lauren uspokajała mnie całą noc. Musiałam swoje wycierpieć.

***

Usiedliśmy z przyjaciółką i rodzicami na krzesełkach koło naszej bramki na lotnisku. Musieliśmy poczekać jeszcze 10 minut. W sam raz żeby się pożegnać z chłopakami. Wzięłam Lauren pod rękę i poszłyśmy do chłopaków, którzy czekali na samolot do Londynu, kilka bramek stąd.
-Koniec wakacyjnej przygody-westchnął Louis.
-Przygody ?! chyba dramatu obyczajowego... - parsknął śmiechem Zayn.
Najpierw pożegnałam się z Liamem, z Niallem, Zaynem a na koniec podeszłam do Louisa.
-Przykro mi. Bardzo. Ale proszę, nie skreślaj go jeszcze. Na prawdę jemu na tobie zależy!-szepnął.
-Ja już zamknęłam ten temat. Zaproponowałam mu przyjaźń ale odmówił.-powiedziałam głosem wypranym z wszelkich emocji.
-Życz mi powodzenia z Lauren.-powiedział mi na ucho kiedy przytulił mnie na pożegnanie.
-Trzymam kciuki.
Został mi jeszcze Harry. Wczoraj postanowiłam że zachowam w tej sytuacji zimną krew i nie dam się ponieść emocjom. Podeszłam do niego. Siedział w głową spuszczoną w dół i gapił się w szare płytki na podłodze.
-Czyli to już koniec? Nie masz zamiaru utrzymywać ze mną kontaktu?-zapytałam się go.
-To nie tak...-powiedział podnosząc głowę.-Pewnie że chcę ale dobrze wiesz że nie jako przyjaciel.
-A ty dobrze wiesz że to by było najrozsądniejsze dla wszystkich.-udawało mi się zachować kamienną twarz.
-Tak bardzo nie chcę się żegnać!-wstał i przytulił mnie. Delikatnie, ale mimo to czułam że płacze.
Stałam jak słup soli i czekałam aż mnie puści. Nie objęłam go, bo wiedziałam że nie dałabym rady się od niego oderwać. Nie wiem ile tak staliśmy, ale wydawało mi się że całą wieczność. Kiedy się odsunął, zaczął pośpiesznie ścierać z swojej twarzy łzy.
-Nie płacz. Przecież dokonałeś właściwego wyboru.-powiedziałam ironicznie przekręcając nóż który mu w biłam w plecy.-Żegnaj.
Odeszłam stamtąd jak najszybciej żeby nie widzieć jak płacze. Na pewno bym się nad nim ulitowała i zniszczyła to że przez całą rozmowę zachowałam zimną krew.
Wchodząc na pokład samolotu machałyśmy do chłopaków. Harry też machał. Teraz jego mina przypominała bardziej moją maskę. Usiadłam w fotelu koło Lauren i z całych sił skoncentrowałam się nad tym żeby się nie rozpłakać.

***

Kiedy przyjechałam do domu od ranzu wbiłam do pokoju. Ogarnęłam się i przebrałam w dres. Pojutrze musiałam iść do szkoły. Nie chciałam na razie o tym myśleć...



***

W szkole było tak jak zwykle, oprócz tego że dziewczyny pytały się co chwile jak mi się podobało. Bogu dzięki że nie wiedziały nic o chłopakach. Nie wspomniałam o nich ani razu. Tylko Julia wiedziała co się stało. Nie mogła uwierzyć że naprawdę odmówiłam Stylesowi dalszego spotykania. Kiedy wytłumaczyłam jej dogłębnie swoją decyzję, zrozumiała mnie i poparła.
Kiedy wychodziłam ze szkoły zobaczyłam tego palanta, który przepuścił moje serce przez magiel, zanim wyjechałam do Turcji. Spojrzał na mnie a ja tylko pokręciłam głową i przewróciłam oczami. Był przeszłością tak samo jak Harold. "Przecież miałaś zapomnieć! " -skarciłam się w myślach. Zależało mi na tym, żeby moje życie z biegiem czasu wróciło do normalnego trybu...


____________________________________________________________________________________

Tak wiem rozdział krótki, ale to dlatego że jakoś natchnienia nie było na zakończenie tego ..
Następny rozdział .. pff. rozdziały ;D będę duużo dłuższe, mam nadzieję że będą się podobać :)
Dziękuję za coraz to liczniejsze odwiedziny tego bloga <3 tylko szkoda że tak mało komentarzy ... Liczę na was i na szczere opinie ;)
pozdrawiam ♥

niedziela, 20 maja 2012

#Rozdział ósmy.

Jakoż iż nie mogłam spać, wstałam dość wcześnie. Ubrałam się i cicho wyślizgnęłam z pokoju, gdyż Lauren jeszcze spała. Poszłam się przejść, brakowało mi świeżego powietrza. Przez moją głowę przechodziło miliard myśli, sama już nie wiedziałam co robić. Ten dzień zapowiada się fajnie. O 12 mamy wycieczkę na jeepy. Może uda mi się trochę wyluzować. Nie widziałam chłopaków od trzech dni i szczerze mówiąc nie zależało mi na tym żeby się z nimi spotkać. Brakowało mi ich, ale po części wiedziałam, że jeśli będę się z nimi widywać, to wcześniej czy później zobaczę Harry'ego.
Wracając do pokoju wpadłam na Louisa, myślałam że po prostu mnie ominie a jednak...
-O, hey, Nicole-przytulił mnie na powitanie.
-Hey..-powiedziałam cicho.
-Wiem że z Harrym macie teraz ciężki okres, ale na prawdę powinnaś go wysłuchać. To wszystko, to jedno wielkie nieporozumienie, uwierz mi.
-Przyszedłeś tu po to, żeby mi to powiedzieć?
-Nie, no szczerze mówiąc wyszedłem na spacer, żeby trochę porozmyślać...
-A o czym tak rozmyślasz?
-Aaa... przejdziemy się kawałek ? wszystko Ci opowiem.
-Właściwie to już wracałam..-spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem-no okej.
Chodziliśmy wokół basenu, potem po plaży. Dowiedziałam się bardzo interesujących faktów. Louisowi podoba się Lauren, a odkąd pamiętam Lauren zawsze podobał się Louis, problem tylko w tym, że ta jest teraz z Niallem.
-Wiesz, Loui.. jeśli ona na prawdę Ci się podoba, to po prostu jej to powiedz. Zawsze byłeś jej ulubieńcem, więc możliwe że cały czas nim jesteś. Fakt, faktem, że z Niallem wydaje się być szczęśliwa, no i tak też mówi. Ale powiedz jej to, żeby chociaż wiedziała jaka jest sytuacja. Nie ukrywaj uczuć, bo nie warto.
-Możliwe, że tak też zrobię. Nie wiem jak na to zareaguje.
-Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz.
-No tak, dziękuję, jesteś wspaniała. Harry jest cholernym szczęściarzem.
-ekhmm...-próbowałam przypomnieć mu, że już nie ma mnie i Harrego.
-no tak, sorry... ale, jeśli już jesteśmy przy tym temacie, to pozwolisz, że powiem Ci jak to było na prawdę?
-Na prawdę ? nie chcę tego słuchać, dlaczego sam nie przyjdzie i się nie wytłumaczy ?!
-Bo się boi! Boi się, że go nie wysłuchasz,  Boi się odrzucenia! Myśli, że nie chcesz go widzieć, znać. Jest załamany, siedzi w pokoju i nawet nie da się z nim porozmawiać.
-Louis... - zerknęłam na niego. Był całkiem poważny. Nie tak jak zwykle energiczny i zwariowany-dobra... masz 5 minut, bo muszę się szykować na wycieczkę.
-Ok, no to słuchaj. Ta dziewczyna... to jego była. Zerwała z nim jakiś tydzień przed naszym wyjazdem. Harry szybko się pozbierał, nie utrzymywał z nią żadnego kontaktu. Na tweetera nie wchodził od czasu zerwania, a ona wypisywała co jej się żywnie podoba. Uwierz mi on Cię na prawdę kocha. Nie chce być z żadną inną dziewczyną. Musisz mu wybaczyć...
-... Wiesz, gdybym to wszystko usłyszała od niego, ze szczerością w oczach, to by było co innego. Nie mówię, że Ci nie wierzę, tylko... to nie jest takie proste.
-Wiem i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale... Idź do niego, porozmawiaj z nim, powie Ci to samo i będziesz miała pewność.
-Dziękuję, że próbujesz nam pomóc, ale daj mi się jeszcze zastanowić. A teraz przepraszam, ale muszę już iść. Lauren pewnie już wstała, a za pół godziny wyruszamy.
-Ok. Dziękuję Ci za tą rozmowę i proszę, pomyśl nad tą sytuacją
Nic nie odpowiedziałam, tylko kwaśnie się uśmiechnęłam i ruszyłam w stronę pokoju.
Tak, jak się spodziewałam Lauren już wstała. Uśmiechnęłam się do niej i siadłam na kanapie.
-Gdzie byłaś?-zapytała z zaciekawieniem.
-Na spacerze. Gotowa? zaraz jedziemy.
-No, moment. - poszła jeszcze na chwilę do łazienki. Ja w tym czasie zdążyłam spakować do torby wszystko, co wydawało mi się niezbędne.
-ok, możemy iść-powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.

***

Boskie widoki, śliczna pogoda i szalona jazda po górach. Chyba mogę szczerze przyznać że właśnie tego mi było trzeba. Poza tym w naszym jeepie jechał fotograf, nie ukrywając przystojny fotograf. No i kierowca. Nie dość że najszybszy to jeszcze mega przystojny. Trafiło nam się idealnie. Krótkie stwierdzenie "szybko się pocieszam". To wcale nie tak.. wycieczka, na której mam wyluzować po kłótni z Harrym i na której mam się bawić. Więc stwierdziłam "czemu nie?". Kocham Harrego, ale jakoś nie potrafię uwierzyć w to co mówi, Wróć! w to co powiedział Louis.
-Jak masz na imię? - moje rozmyślania przerwał głos mężczyzny. Odwróciłam głowę i ujrzałam tego przystojnego fotografa.
-eem, Nicole-uśmiechnęłam się lekko zdezorientowana.
-Ładnie, ja jestem paparazzi! - zrobił pozę zadowolonego z siebie po czym szeroko się uśmiechnął, na co z Lauren wybuchnęłyśmy śmiechem.

***

Wycieczka była jak najbardziej udana. Kąpiel w zimnej rzece pośród gór, dookoła niesamowite widoki i cała podróż u boku "paparazzi'ego". Niezapomniane przeżycie.
Pierwszy raz od kłótni z Harrym, zaczęłam się uśmiechać i śmiać.

***

Dojechaliśmy pod hotel. W trakcie wycieczki wszystko przemyślałam i stwierdziłam że posłucham Louisa i pójdę do Harrego.
Stanęłam przed drzwiami ich pokoju i zastanawiałam się czy na pewno powinnam tam wchodzić, czy powinnam z nim gadać. "Raz się żyje" pomyślałam i zapukałam do drzwi. Otworzył mi Louis.
-Hey, no bo ja.. no wiesz.. dużo myślałam i...
-chcesz z nim pogadać?-na to pytanie kiwnęłam tylko głową na tak.
Przeszłam przez "salon" zapukałam do drzwi pokoju Harrego i delikatnie je uchyliłam.
-mogę? - zapytałam cicho i spokojnie.
-Nicole?!-chłopak wyglądał na bardzo zdziwionego moim przybyciem. Zresztą nie dziwię się mu i znając życie, pewnie gdyby nie Louis w ogóle by mnie tu nie było.
-Harry... - weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi - chciałabym usłyszeć twoją wersję zdarzeń. Zostały dwa dni do końca mojego pobytu tutaj, a nie chciałabym wracać z niemiłymi wspomnieniami.
-Nicole, ja.. ja dziękuję że przyszłaś. - podszedł do mnie, staliśmy twarzą w twarz. Patrzył mi głęboko w oczy. - Ta dziewczyna, to moja była. Zerwała ze mną przed przyjazdem tu. Nie wiem co jej nagle odbiło, z tymi tweetami, ale to wszystko nie prawda. Uwierz mi. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Kocham tylko Ciebie rozumiesz? - po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, w tym momencie, już wiedziałam że mówi prawdę - mogę to ogłosić całemu światu jeśli tylko chcesz.
-niee... nie Harry. Kocham Cię, cholernie Cię kocham, ale zrozum, że już nie będzie tak jak było. - mówiąc to z oczu kolejno zaczęły spływać mi łzy - Ja wracam do Polski, ty do Londynu. Będą nas dzielić setki kilometrów, nie będziemy się widywać. Zostańmy przyjaciółmi. To jedyna propozycja z mojej strony.
-Nie chcę przyjaźni, rozumiesz ?! nie chcę!! - wykrzyczał te słowa po czym odwrócił się do mnie plecami.
-Harry, proszę, proszę Cię. To inaczej nie przetrwa a ja nie chcę Cię stracić. - usiadłam na łóżko, schowałam twarz w dłonie i rozpłakałam się jak małe dziecko. - jesteś sławny, masz miliony fanek, niedługo wyjeżdżasz w trasę i... i tak o mnie zapomnisz. Znajdziesz sobie lepszą dziewczynę, która będzie Ciebie warta.
-Proszę Cię nie mów tak! - klęknął przede mną i ujął moje dłonie w swoje - nigdy o Tobie nie zapomnę! Nie ma lepszej od Ciebie! Nie dam tak łatwo za wygraną. Możemy zrobić jak chcesz, ale pamiętaj, że będę na Ciebie czekał i że cholernie Cię kocham. Nie zniosę twoich łez i cierpienia. Chcę żebyś była szczęśliwa, a jeśli ze mną to Ci się nie uda to... - nie dokończył. Odwrócił wzrok i zagryzł wargę. 
- Harry, te dni spędzone z Tobą, były najszczęśliwszymi dniami w moim życiu. Tylko... jakoś nie mogę, nie umiem.. nie dam rady. - nie odezwał się. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy - Harry, proszę, powiedz coś..
-co mam powiedzieć? Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak cholernie ciężko będzie bez ciebie.
-Zrozum, że tak będzie łatwiej. - wstałam i powolnym krokiem ruszyłam w stronę drzwi.
-nie dla mnie. - powiedział głośno i wyraźnie, jakby chciał mi to udowodnić, co sprawiało że czułam jeszcze większy ból. zacisnęłam zęby i przymknęłam oczy. Odwróciłam się na pięcie, podeszłam do chłopaka i czule go pocałowałam, ze świadomością, że to może być ostatni pocałunek, że już nigdy mogę nie poczuć tych ciepłych, delikatnych ust. Kiedy już chciałam się od niego oderwać przyciągnął mnie do siebie i trzymał tak mocno że nie mogłam się ruszyć. Powoli zapominałam o  istniejącym świecie i tej całej sytuacji, lesz chyba w odpowiednim momencie zdążyłam się oderwać.
-przepraszam - wybiegłam z jego pokoju i wróciłam do siebie. Zatrzasnęłam drzwi po czym z płaczem zsunęłam się po nich..

_________________________________________________________________________________

jest kolejny ;D muszę przyznać, że wena dopisuje ;) a poza tym, od ostatniego rozdziału pomaga mi moja przyjaciółka Julia, która będzie miała tu prawdopodobnie duży udział :)
Dziękuję Ci bardzo za pomoc i za to że motywujesz mnie do dalszego pisania <3

no  i oczywiście proszę o komentarze i szczere opinie. I jeśli ktoś ma pomysł na ciekawy rozdział to śmiało pisać, możliwe że coś wykorzystam ;D
wejść jest dużo a komentarzy praktycznie brak. Piszcie cokolwiek, żebym miała tą fajną świadomość że ktoś to czyta i że warto to kontynuować :)

piątek, 18 maja 2012

#Rozdział siódmy.

*4 dni później*


" O 17 stawiasz się na plaży, tam gdzie zawsze. Mam dla Ciebie niespodziankę ;) "
Westchnęłam i odłożyłam telefon. Nie wiem co Harry wymyślił tym razem więc zaczęłam się zastanawiać do czego doprowadzi ten sms. Spojrzałam na zegar-miałam jeszcze 1,5 godziny. Odpaliłam laptopa. Od przyjazdu nie czytałam jeszcze żadnych wiadomości.
-"Hej, dolecieliście? Jak tam hotel? Fajnie się bawicie? Już tęsknię ;( " - Julia jak zwykle chciała przeprowadzić wywiad. Ostatnio widziałyśmy się na tej feralnej wycieczce klasowej. Widziałam że była wkurzona na tego palanta prawdopodobnie tak samo jak ja.
-"Jest super. Bardzo ciepło i ośrodek też ekstra. Nie uwierzysz kogo poznałyśmy z Lauren! ... " - przeszłam do szczegółowego sprawozdania z poprzednich dni. Nie przepadała za chłopakami tak jak my z Lauren, ale na pewno by się ucieszyła. Od ich muzyki wolała to że byli tacy zwariowani. Niestety nie była dostępna więc odnotowałam sobie że w najbliższym czasie muszę zobaczyć czy odpisała. Następnie wbiłam na Twittera i z przyzwyczajenia weszłam na profil Hazzy ... a potem już tylko czytałam ze szczęką przy kolanach ...
-"Tęsknie, kochanie ;(  Przyjeżdżaj do mnie szybko!" - pisała jakaś laska. Weszłam na jej profil. Śliczna blondynka... 17 lat... Postów było więcej ale napływające ciągle łzy nie dawały mi czytać. Zamknęłam laptopa z trzaskiem. "Naiwna dziewczyno! Zaufałaś już dwóm draniom w ciągu tego miesiąca!" Byłam na siebie wściekła. Tak, właśnie, nie na Harrego tylko na siebie. Wiedziałam że facetom nie można ufać ale pomimo to zrobiłam właśnie tak. Dobrze mi tak było. Miałam nauczkę, może kiedyś się ogarnę. Spojrzałam na zegar- zostało mi pół godziny. Jeśli chciałam zdążyć musiałam wychodzić. Postanowiłam że przemyślę swoje irracjonalne postępowanie i fakt jak dać do zrozumienia Haroldowi że o wszystkim wiem i że to koniec. W drodze nabrałam jednak wątpliwości... Harry był przez te dni taki szczery. Dlaczego miałby zrobić coś takiego? Może to się da wyjaśnić. Kiedy doszłam na umówione miejsce na plaży już całkiem uleciała ze mnie złość. Na piasku był rozłożony wielki koc otoczony kolorowymi lampkami, na którym siedział Harry. Koło niego były dwa kosze. Siedział do mnie plecami i wpatrywał się w fale. Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie byłam pewna czy mi to wyszło. Nie zmieniając wyrazu twarzy podeszłam do niego i przywitałam się normalnym głosem. Chciałam mu powiedzieć o moim odkryciu w odpowiedniej chwili. Wstał żeby mnie przytulić ale odsunęłam się.
-Coś się stało?-spojrzał na mnie pytająco ale tylko się skrzywiłam.
-Dziękuje za to wszystko. Naprawdę mi się podoba.-powiedziałam wskazując ręką na moją niespodziankę.
Zmarszczył czoło, chwycił mnie za rękę i usiadł na kocu równo ze mną. Najwyraźniej zaraz miały paść dalsze pytania.
-Widzę że coś się dzieje. Źle się czujesz?-długo nie czekałam.
Nie chciałam tego przeciągać i nie czekając na dalsze akty udawanej opiekuńczości, podniosłam głowę i zapytałam się go :
-Kiedy zamierzałeś mi o niej powiedzieć?
-Ale o kim?- wyglądał na zaskoczonego. Pewnie nie wiedział że tak szybko się zorientuje.
-O Twojej dziewczynie! A niby o kim?!-wkurzyłam się że brał mnie za taką idiotkę.-Myślałeś że się nie dowiem, tak? Chciałeś to potraktować jak krótki, wakacyjny romansik?!
-Uspokój się-odpowiedział mi-Na pewno da się to wyjaśnić - Chciał mnie złapać za rękę ale się poderwałam i miałam zamiar już iść.
-Poczekaj!-krzyknął gdy zobaczył że szykuję się do powrotu.
Złapał mnie za łokieć ale wyrwałam mu się.
-Nie dotykaj mnie! Widziałam że do Ciebie pisała na twitterze! Kilka razy dziennie!
-Nie wchodzę na twittera od dobrych dwóch tygodni! - zaczął się tłumaczyć.-Pewnie to jakaś przypadkowa dziewczyna!
Nie miałam ochoty tego słuchać. Odwróciłam się i chciałam jak najszybciej stąd zniknąć.
Biegiem wróciłam do hotelu. Płakałam już na całego. Rzuciłam się całym ciałem na łóżko i nakryłam głowę poduszką.

***

*Oczami Lou*

Harry wleciał do pokoju i kopnął jakąś koszulę, walającą się po podłodze.
-Vas happenin?-rzucił Zayn, ale Harry nie miał zamiaru na razie mu odpowiadać.
Harold wypatrzył notebooka na stoliku i porwał go do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Zayn spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami ale nie wiedziałem o co chodzi Haroldowi, więc wzruszyłem ramionami.
-A temu co znowu?-Niall nawet nie podniósł głowy znad PSP. Dziwne było że w ogóle kontaktował i wychwytywał wszystko co się działo, bo sprawiał wrażenie wyłączonego z życia kiedy grał.
-Wczoraj jeszcze był w skowronkach.-wtrącił Liam.-Trzeba z nim pogadać..-Już chciał wstawać ale zaprotestowałem :
-Dajmy mu trochę czasu. Pewnie się pokłócili z Nicole.
-O matko ! Spóźnię się! Pewnie już czeka!-Piszczał Zayn wymachując rękami-Przepuść mnie! Gdzie są moje spodnie?!-Naśladował Harrego. On zawsze się tak zachowywał gdy się z nią umawiał.
On pewnie to słyszał i jemu na pewno nie było do śmiechu.
-No dobra, trochę powagi panowie.-Spróbowałem ich uspokoić.-Idę do niego.
Wszedłem do pokoju. Włączony laptop stał na biurku a Hazza siedział na kanapie z twarzą w rękach.
-Co je...
-Przeczytaj to.-Przerwał mi wskazując na notebooka.
Podszedłem do biurka i przeczytałem... Wpisy jakiejś laski zwracającego się do Harrego per "kochanie".
-Ona też to przeczytała-powiedział.-I myśli że to moja dziewczyna! Wy wiecie że zerwała ze mną tydzień przed przyjazdem tutaj. Ale Nicola nie dała mi tego powiedzieć!-krzyknął zrozpaczony.-Myśli że nadal z nią jestem! Ale ona jak widzę od tygodnia wypisuje do mnie na twitterze. Nie wiem co jej się odwidziało.-Westchnął.-Wiem tylko że nie chce być ani z nią ani z żadną dziewczyną, która nie jest Nicole.
-Jeśli jest tak jak ty mówisz, nic nie jest stracone, stary-Powiedział Zayn wchodząc do pokoju.
-Tylko idź do niej i wszystko jej wytłumacz-rzekłem do przyjaciela, chociaż podejrzewam, że to nie będzie takie  łatwe..
-Pewnie nie będzie chciała mnie słuchać, na pewno nie chce mnie nawet widzieć!
-to może chociaż wyjdź na zewnątrz, do ludzi.. zjedz coś! idź się przewietrz.. bo wyglądasz fatalnie-próbowałem wyciągnąć go na świeże powietrze, lecz na marne...


***

*Oczami Nicole*

Ktoś położył mi rękę na ramieniu. Podniosłam się gwałtownie. Lauren już wróciła z basenu. Stała nade mną i widziała że jest źle. Bardzo źle. Usiadła na łóżko i mnie przytuliła. Przetarłam ręką oczy-były już suche. Musiałam zasnąć. Oparłam jej głowę na ramieniu i powiedziałam :
-Powinnam wiedzieć od samego początku że wszystko było aż ZA dobrze.
-Co on zrobił?-zapytała mnie smutnym głosem.
Zawsze była pełna empatii. Gdy ja byłam szczęśliwa-też tryskała radością, gdy byłam smutna-płakała razem ze mną.
-Ma dziewczynę... Pisała do niego w necie. Kiedy mu powiedziałam że wiem, wyparł się wszystkiego.
-A to drań! Ale Ty masz szczęście do tych facetów ..
Przegadałam z Lauren prawie całą noc. Rozważałyśmy różne opcje jak mogło dojść do tej całej sprawy ale na gdybaniu się skończyło.
- Nie mam ochoty nigdzie iść - powiedziałam rano.
- Nie musisz. Ja tez nie muszę. Zróbmy sobie dzień obijania się -zaśmiała się a ja jej zawtórowałam.

Następnego dnia udało jej się wyciągnąć mnie do ludzi i spędzałyśmy fajnie czas ale nie miałam ochoty na spotkanie z chłopakami. Nie była na nich zła ale nie chciałam im opowiadać co się stało między mną a Haroldem.
Lauren wskoczyła do pokoju z papierową torebką pełna jedzenia.
-Mówiłam że nie mam ochoty jeść-jęknęłam.-To chyba proste jak odmawiam pójścia na stołówkę.
-Daj spokój. Twój przekaz był prosty ale to nie znaczy że się do niego jakoś przychylę.-Postawiła przede mną talerz z surówką i wyszczerzyła się.-Bon appetit!
Westchnęłam, chwyciłam widelec i zabrałam się za jedzenie, patrząc na Lauren. Włączyła telewizor, gapiła się na niego ale pomimo to jej wzrok wcale nie śledził tego co działo się na ekranie...
-Mów.-byłam już całkowicie pewna że coś jest nie tak jak powinno.
-Nie wiem czy chcesz o nim słuchać.- Zaskoczyła mnie tymi słowami. Przynajmniej już nie udawała że wszystko gra.
-Chce wiedzieć o co chodzi. Skoro się przyznałaś że coś ukrywasz to musi to być ważna sprawa.
-Dobra.-westchnęła.-Widziałam się z chłopakami na stołówce. Z czterema. Zgadnij kogo brakowało.
-Domyślam się...
-Taa.. no i wiesz, wszystko mi powiedzieli. I to na prawdę nie jest tak jak myślisz. Harry jest załamany, cały czas siedzi w pokoju i w ogóle się z niego nie rusza. Powinnaś go wysłuchać.
-Naprawdę nie mam ochoty, jakby chciał się wytłumaczyć i to na prawdę nie byłoby tak jak mi się zdaje, to już by raczej tu przyszedł, a że jakoś jeszcze go nie było, to uważam że to nie ma już sensu, chciał się tylko zabawić... - nie miałam ochoty na spotkanie z Harrym, nie chciałam go widzieć, zranił mnie, chociaż wiedział co stało się przed moim przybyciem tutaj, znów czułam ten cholerny ból, to kłucie w sercu. Myślałam że wszystko się ułoży, ale chyba niestety się pomyliłam...

______________________________________________________________________________

w zeszłym tygodniu nie dodałam rozdziału, ale za to macie teraz dłuższy, pasuje ? ;D
mam nadzieję że będzie się podobał :) . 
Zabieram się za następny, więc pojawi się niebawem :)









niedziela, 6 maja 2012

#Rozdział szósty

*oczami Lauren*
Obudziłam się już całkowicie wyspana, było bardzo wcześnie. Może chwilę po siódmej. Poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Poranne mycie przerwały mi hałasy zza ściany. Nicole jeszcze spała więc szybko wyleciałam z pokoju, nie zważając na to że mam w buzi szczoteczkę do zębów. Zapukałam do drzwi, które zaraz otworzył mulaty chłopak. Zayn. Gdy chłopacy mnie zobaczyli wybuchnęli głośnym śmiechem. Próbowałam coś powiedzieć, ale zdałam sobie sprawę z tego że szczoteczka nachalnie mi w tym przeszkadza. Wbiegłam do ich łazienki, przemyłam buzię, szczoteczkę i wparowałam z powrotem do pokoju.
-zamknijcie się w końcu !! Nicole śpi za ścianą a wy tu poranne imprezy organizujecie ! - po moim wybuchu złości wszyscy się uspokoili. Po chwili z kanapy wstał Harold, momentalnie spoważniał.
-jeszcze śpi? przecież zaraz śniadanie... - powiedział Zayn.
-tak, wczoraj późno wróciła więc teraz pewnie odsypia... - po tych słowach chłopacy podejrzliwie spojrzeli na Hazzę. Chyba ja jedyna nie wiedziałam o co chodzi. -co wam się stało?
-nic, nic... bo wiesz, Harry też wczoraj dość późno wrócił... - powiedział Louis po czym ponownie spojrzał na loczka.
-taak, no jakoś tak wyszło... mogę iść ją obudzić. - powiedział Harry z uśmiechem na twarzy.
-spoko, leć, pewnie będzie cała w skowronkach - podałam chłopakowi kartę do naszego pokoju. Wiedziałam że Hazza wpadł Nicole w oko, więc pomyślałam że fajnie byłoby gdyby obudziła się obok niego.
Harry wyszedł z pokoju a ja zostałam z chłopakami. Usiadłam na kanapie i rozpoczęłam ciekawą rozmowę.


 ***

*oczami Nicole*
Przebudziłam się, przetarłam oczy i rozejrzałam po pokoju. Lauren znowu gdzieś zniknęła. Ociężałe powieki nie dawały mi wstać, więc postanowiłam że jeszcze na moment się położę. Po chwili usłyszałam jak drzwi pokoju otwierają się, przewróciłam się na drugi bok i udawałam że śpię. Za moment mój policzek dotknęły ciepłe wargi. Wiedziałam że to on. odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w te jego piękne zielone oczy.
-a skąd ty się tu wziąłeś ? - spytałam zachrypniętym, porannym głosem, na co Hazza zaśmiał się pod nosem i słodko uśmiechnął.
-Dostałem zlecenie. Mam Cie obudzić i wyciągnąć na śniadanie - wyszczerzył te swoje śnieżnobiałe ząbki.
-i ty naprawdę myślisz, że ci się to uda ? - zapytałam chłopaka ironicznie.
-a myślisz że nie ? - spytał zdziwiony.
-no raczej, że nie. - pokazałam mu czubek języka.
-no zobaczymy - powiedział zielonooki po czym zaczął mnie łaskotać. Gilgotki mam wszędzie, więc gdziekolwiek nie poczułam jego rąk śmiałam się w niebo głosy i krzyczałam żeby przestał, lecz jakoś go to nie ruszało.
-Harry ! do cholery.. przestań ! - krzyczałam przez śmiech. -dobra, dobra.. wstanę! tylko proszę! .. proszę przestań!
Po chwili chłopak przestał mnie łaskotać i wpił się w moje usta. Był to krótki, lecz niesamowity pocałunek. Miałam wrażenie, że zaraz się rozpłynę.
-no i co ? mówiłem że mi się uda - poruszył znacząco brwiami.
-dobraa. pójdę na to cholerne śniadanie, ale potem wracam do łóżka!
-zwariowałaś ?! zobacz jaka jest pogoda ! nie można przespać takiego dnia.
-Trzeba było mnie tyle nie trzymać na tej plaży - zaśmiałam się.
-tak, najlepiej całą winę zwalić na mnie nie ? - połaskotał mnie w brzuch.
-haha, ale wiesz, że jesteś kochany nie ? - uśmiechnęłam się do niego słodko i dałam buziaka w policzek.
-... ubieraj się, ale już ! nie wygrasz tak łatwo kochana.
-dobrze tato. Już idę. - zsunełam się z łóżka, wyjęłam jakieś ciuchy z szafy i powędrowałam do łazienki. Szybko się umyłam, ubrałam i nałożyłam lekki makijaż po czym gotowa wyszłam z łazienki. Harry leżał na łóżku i bawił się telefonem. Po chwili jego wzrok zatrzymał się na mnie.
-ślicznie.. ślicznie wyglądasz - jąkał się na co ja tylko się uśmiechnęłam. Nastała niezręczna cisza, którą po chwili przerwałam.
-to co, idziemy na to śniadanie?
-tak, no pewnie - uśmiechnął się po czym wstał z łóżka, podszedł do drzwi i otworzył je puszczając mnie przodem.


***

Na stołówce było już pełno ludzi. Chodziliśmy po całej sali aż gdzieś na końcu znaleźliśmy naszą "ekipę". Chłopaki już siedzieli i zajadali się, a Lauren.. w momencie kiedy mnie zauważyła szybko wstała i ruszyła w moją stronę. Podeszła bliżej i pociągnęła mnie kawałek dalej, przez co oddaliłyśmy się od chłopców.
-Dlaczego ja takich rzeczy dowiaduję się od nich a nie od Ciebie ?!
-ale o co ci chodzi kochanie ? - spojrzałam na nią pytająco.
-o co mi chodzi ?! o Ciebie i Harolda ! czemu mi nie powiedziałaś ? przecież zawsze byłam pierwsza !
-eej, spokojnie.. przecież jeszcze nikomu nic nie mówiłam. A zresztą kiedy ja ci to niby miałam powiedzieć co ? wróciłam wczoraj w nocy a dzisiaj w pokoju jakimś cudem obudziłam się koło Harrego, nadal nie wiem jak on się tam znalazł, ale ok...
-taa... no bo wiesz... dałam mu klucz..
-... jasne, no bo raczej nikt inny klucza od naszego pokoju by mu nie dał.. ale po co ?
-no żeby Cię obudził ! no i wiesz.. myślałam że się ucieszysz jak się obudzisz koło niego, no bo przecież dobrze widziałam że coś się święci .. ale nie wiedziałam, że ty już z nim jesteś !
-dobra, dobra .. opowiem Ci wszystko później, a teraz chodźmy w końcu na to śniadanie ok ?
-no ok. - przytuliłam przyjaciółkę i ruszyłyśmy do "szwedzkich stołów" nakładać śniadanie.

 ***

Gdy tylko weszłyśmy do pokoju zaraz rzuciłam się na łóżko.
-Ty chyba teraz nie idziesz spać co ? - spytała Lauren śmiejąc się.
-chyba tak... zmęczona jestem.
-eej ! no nie ! idziemy na plażę ! już ! wstawaj !
-niee, no proszę Cię daj mi trochę odpocząć. - powiedziałam zmęczonym głosem.
-odpoczniesz na plaży.. chodź ! - powiedziała głośniej i z wielkim uśmiechem próbowała zwalić mnie z łóżka.
-heej, przestań !
-no to wstawaj ! chłopacy już tam są !
-aaa, to dlatego chcesz iść na plażę. haha, no dobra poczekaj, tylko się przebiorę.
Przebrałam się w strój, zarzuciłam biało-granatową sukienkę w paski wzięłam torbę, do której spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłyśmy na plażę.


__________________________________________________________________________________


Wiem, że beznadziejne ale jakoś moja wena zasłabła -.-
Następny postaram się napisać dłuższy i ciekawszy ;)
Długa przerwa była, no ale powodem jest brak czasu i weny -.-
mam ostatnio lepsze dni więc będę się starać przynajmniej co weekend dodawać nowy rozdział ;)


Dziękuję że czytacie !
pozdrawiam ! <3


P.S. komentujcie ! ;D