piątek, 18 maja 2012

#Rozdział siódmy.

*4 dni później*


" O 17 stawiasz się na plaży, tam gdzie zawsze. Mam dla Ciebie niespodziankę ;) "
Westchnęłam i odłożyłam telefon. Nie wiem co Harry wymyślił tym razem więc zaczęłam się zastanawiać do czego doprowadzi ten sms. Spojrzałam na zegar-miałam jeszcze 1,5 godziny. Odpaliłam laptopa. Od przyjazdu nie czytałam jeszcze żadnych wiadomości.
-"Hej, dolecieliście? Jak tam hotel? Fajnie się bawicie? Już tęsknię ;( " - Julia jak zwykle chciała przeprowadzić wywiad. Ostatnio widziałyśmy się na tej feralnej wycieczce klasowej. Widziałam że była wkurzona na tego palanta prawdopodobnie tak samo jak ja.
-"Jest super. Bardzo ciepło i ośrodek też ekstra. Nie uwierzysz kogo poznałyśmy z Lauren! ... " - przeszłam do szczegółowego sprawozdania z poprzednich dni. Nie przepadała za chłopakami tak jak my z Lauren, ale na pewno by się ucieszyła. Od ich muzyki wolała to że byli tacy zwariowani. Niestety nie była dostępna więc odnotowałam sobie że w najbliższym czasie muszę zobaczyć czy odpisała. Następnie wbiłam na Twittera i z przyzwyczajenia weszłam na profil Hazzy ... a potem już tylko czytałam ze szczęką przy kolanach ...
-"Tęsknie, kochanie ;(  Przyjeżdżaj do mnie szybko!" - pisała jakaś laska. Weszłam na jej profil. Śliczna blondynka... 17 lat... Postów było więcej ale napływające ciągle łzy nie dawały mi czytać. Zamknęłam laptopa z trzaskiem. "Naiwna dziewczyno! Zaufałaś już dwóm draniom w ciągu tego miesiąca!" Byłam na siebie wściekła. Tak, właśnie, nie na Harrego tylko na siebie. Wiedziałam że facetom nie można ufać ale pomimo to zrobiłam właśnie tak. Dobrze mi tak było. Miałam nauczkę, może kiedyś się ogarnę. Spojrzałam na zegar- zostało mi pół godziny. Jeśli chciałam zdążyć musiałam wychodzić. Postanowiłam że przemyślę swoje irracjonalne postępowanie i fakt jak dać do zrozumienia Haroldowi że o wszystkim wiem i że to koniec. W drodze nabrałam jednak wątpliwości... Harry był przez te dni taki szczery. Dlaczego miałby zrobić coś takiego? Może to się da wyjaśnić. Kiedy doszłam na umówione miejsce na plaży już całkiem uleciała ze mnie złość. Na piasku był rozłożony wielki koc otoczony kolorowymi lampkami, na którym siedział Harry. Koło niego były dwa kosze. Siedział do mnie plecami i wpatrywał się w fale. Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie byłam pewna czy mi to wyszło. Nie zmieniając wyrazu twarzy podeszłam do niego i przywitałam się normalnym głosem. Chciałam mu powiedzieć o moim odkryciu w odpowiedniej chwili. Wstał żeby mnie przytulić ale odsunęłam się.
-Coś się stało?-spojrzał na mnie pytająco ale tylko się skrzywiłam.
-Dziękuje za to wszystko. Naprawdę mi się podoba.-powiedziałam wskazując ręką na moją niespodziankę.
Zmarszczył czoło, chwycił mnie za rękę i usiadł na kocu równo ze mną. Najwyraźniej zaraz miały paść dalsze pytania.
-Widzę że coś się dzieje. Źle się czujesz?-długo nie czekałam.
Nie chciałam tego przeciągać i nie czekając na dalsze akty udawanej opiekuńczości, podniosłam głowę i zapytałam się go :
-Kiedy zamierzałeś mi o niej powiedzieć?
-Ale o kim?- wyglądał na zaskoczonego. Pewnie nie wiedział że tak szybko się zorientuje.
-O Twojej dziewczynie! A niby o kim?!-wkurzyłam się że brał mnie za taką idiotkę.-Myślałeś że się nie dowiem, tak? Chciałeś to potraktować jak krótki, wakacyjny romansik?!
-Uspokój się-odpowiedział mi-Na pewno da się to wyjaśnić - Chciał mnie złapać za rękę ale się poderwałam i miałam zamiar już iść.
-Poczekaj!-krzyknął gdy zobaczył że szykuję się do powrotu.
Złapał mnie za łokieć ale wyrwałam mu się.
-Nie dotykaj mnie! Widziałam że do Ciebie pisała na twitterze! Kilka razy dziennie!
-Nie wchodzę na twittera od dobrych dwóch tygodni! - zaczął się tłumaczyć.-Pewnie to jakaś przypadkowa dziewczyna!
Nie miałam ochoty tego słuchać. Odwróciłam się i chciałam jak najszybciej stąd zniknąć.
Biegiem wróciłam do hotelu. Płakałam już na całego. Rzuciłam się całym ciałem na łóżko i nakryłam głowę poduszką.

***

*Oczami Lou*

Harry wleciał do pokoju i kopnął jakąś koszulę, walającą się po podłodze.
-Vas happenin?-rzucił Zayn, ale Harry nie miał zamiaru na razie mu odpowiadać.
Harold wypatrzył notebooka na stoliku i porwał go do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Zayn spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami ale nie wiedziałem o co chodzi Haroldowi, więc wzruszyłem ramionami.
-A temu co znowu?-Niall nawet nie podniósł głowy znad PSP. Dziwne było że w ogóle kontaktował i wychwytywał wszystko co się działo, bo sprawiał wrażenie wyłączonego z życia kiedy grał.
-Wczoraj jeszcze był w skowronkach.-wtrącił Liam.-Trzeba z nim pogadać..-Już chciał wstawać ale zaprotestowałem :
-Dajmy mu trochę czasu. Pewnie się pokłócili z Nicole.
-O matko ! Spóźnię się! Pewnie już czeka!-Piszczał Zayn wymachując rękami-Przepuść mnie! Gdzie są moje spodnie?!-Naśladował Harrego. On zawsze się tak zachowywał gdy się z nią umawiał.
On pewnie to słyszał i jemu na pewno nie było do śmiechu.
-No dobra, trochę powagi panowie.-Spróbowałem ich uspokoić.-Idę do niego.
Wszedłem do pokoju. Włączony laptop stał na biurku a Hazza siedział na kanapie z twarzą w rękach.
-Co je...
-Przeczytaj to.-Przerwał mi wskazując na notebooka.
Podszedłem do biurka i przeczytałem... Wpisy jakiejś laski zwracającego się do Harrego per "kochanie".
-Ona też to przeczytała-powiedział.-I myśli że to moja dziewczyna! Wy wiecie że zerwała ze mną tydzień przed przyjazdem tutaj. Ale Nicola nie dała mi tego powiedzieć!-krzyknął zrozpaczony.-Myśli że nadal z nią jestem! Ale ona jak widzę od tygodnia wypisuje do mnie na twitterze. Nie wiem co jej się odwidziało.-Westchnął.-Wiem tylko że nie chce być ani z nią ani z żadną dziewczyną, która nie jest Nicole.
-Jeśli jest tak jak ty mówisz, nic nie jest stracone, stary-Powiedział Zayn wchodząc do pokoju.
-Tylko idź do niej i wszystko jej wytłumacz-rzekłem do przyjaciela, chociaż podejrzewam, że to nie będzie takie  łatwe..
-Pewnie nie będzie chciała mnie słuchać, na pewno nie chce mnie nawet widzieć!
-to może chociaż wyjdź na zewnątrz, do ludzi.. zjedz coś! idź się przewietrz.. bo wyglądasz fatalnie-próbowałem wyciągnąć go na świeże powietrze, lecz na marne...


***

*Oczami Nicole*

Ktoś położył mi rękę na ramieniu. Podniosłam się gwałtownie. Lauren już wróciła z basenu. Stała nade mną i widziała że jest źle. Bardzo źle. Usiadła na łóżko i mnie przytuliła. Przetarłam ręką oczy-były już suche. Musiałam zasnąć. Oparłam jej głowę na ramieniu i powiedziałam :
-Powinnam wiedzieć od samego początku że wszystko było aż ZA dobrze.
-Co on zrobił?-zapytała mnie smutnym głosem.
Zawsze była pełna empatii. Gdy ja byłam szczęśliwa-też tryskała radością, gdy byłam smutna-płakała razem ze mną.
-Ma dziewczynę... Pisała do niego w necie. Kiedy mu powiedziałam że wiem, wyparł się wszystkiego.
-A to drań! Ale Ty masz szczęście do tych facetów ..
Przegadałam z Lauren prawie całą noc. Rozważałyśmy różne opcje jak mogło dojść do tej całej sprawy ale na gdybaniu się skończyło.
- Nie mam ochoty nigdzie iść - powiedziałam rano.
- Nie musisz. Ja tez nie muszę. Zróbmy sobie dzień obijania się -zaśmiała się a ja jej zawtórowałam.

Następnego dnia udało jej się wyciągnąć mnie do ludzi i spędzałyśmy fajnie czas ale nie miałam ochoty na spotkanie z chłopakami. Nie była na nich zła ale nie chciałam im opowiadać co się stało między mną a Haroldem.
Lauren wskoczyła do pokoju z papierową torebką pełna jedzenia.
-Mówiłam że nie mam ochoty jeść-jęknęłam.-To chyba proste jak odmawiam pójścia na stołówkę.
-Daj spokój. Twój przekaz był prosty ale to nie znaczy że się do niego jakoś przychylę.-Postawiła przede mną talerz z surówką i wyszczerzyła się.-Bon appetit!
Westchnęłam, chwyciłam widelec i zabrałam się za jedzenie, patrząc na Lauren. Włączyła telewizor, gapiła się na niego ale pomimo to jej wzrok wcale nie śledził tego co działo się na ekranie...
-Mów.-byłam już całkowicie pewna że coś jest nie tak jak powinno.
-Nie wiem czy chcesz o nim słuchać.- Zaskoczyła mnie tymi słowami. Przynajmniej już nie udawała że wszystko gra.
-Chce wiedzieć o co chodzi. Skoro się przyznałaś że coś ukrywasz to musi to być ważna sprawa.
-Dobra.-westchnęła.-Widziałam się z chłopakami na stołówce. Z czterema. Zgadnij kogo brakowało.
-Domyślam się...
-Taa.. no i wiesz, wszystko mi powiedzieli. I to na prawdę nie jest tak jak myślisz. Harry jest załamany, cały czas siedzi w pokoju i w ogóle się z niego nie rusza. Powinnaś go wysłuchać.
-Naprawdę nie mam ochoty, jakby chciał się wytłumaczyć i to na prawdę nie byłoby tak jak mi się zdaje, to już by raczej tu przyszedł, a że jakoś jeszcze go nie było, to uważam że to nie ma już sensu, chciał się tylko zabawić... - nie miałam ochoty na spotkanie z Harrym, nie chciałam go widzieć, zranił mnie, chociaż wiedział co stało się przed moim przybyciem tutaj, znów czułam ten cholerny ból, to kłucie w sercu. Myślałam że wszystko się ułoży, ale chyba niestety się pomyliłam...

______________________________________________________________________________

w zeszłym tygodniu nie dodałam rozdziału, ale za to macie teraz dłuższy, pasuje ? ;D
mam nadzieję że będzie się podobał :) . 
Zabieram się za następny, więc pojawi się niebawem :)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz