Przebudziłam się w swoim łóżku i od razu tego pożałowałam. Moja głowa była jak po obijaniu kamieniami. Podniosłam się na łokciach i sprawdziłam która godzina. Było po trzynastej więc postanowiłam wstać. Poszłam do łazienki się przebrać i odświeżyć, a późnej zajrzałam do pokoju Nicoli ale był pusty, więc skierowałam się na schody. Nie zaszłam daleko bo wpadłam na przyjaciółkę.
- Hej.-spróbowałam się uśmiechnąć mimo pękającej głowy.
- Cześć- odpowiedziała mi oschle.
- Co jest?-zapytałam zdezorientowana.
- Jeszcze się pytasz?-szepnęła.-Wiem że wypiliśmy ale to cię chyba nie upoważniło do tego żeby całować się z Niallem.
Wtedy wytrzeszczyłam oczy i wszystko mi się przypomniało. Faktycznie się z nim całowałam a właściwie to on mnie całował. Ale ja nie zrobiłam nic żeby go powstrzymać...Nawet nie wiem czemu. Chciałam od niego wyłącznie przyjaźni.
-O kurde...-dopiero teraz zdałam sobie sprawę co może przeżywać Lauren.
-No "o kurde!" Lepiej leć na śniadanie a później do niej i ją przeproś. Jeszcze śpi-Nicole przewróciła oczami.-Nie mam zamiaru się na ciebie wydzierać i cię pouczać ale na prawdę to co się wczoraj stało, było wobec niej bardzo nie w porządku. Zwłaszcza po tym jak niedawno nam powiedziała że nie podjęła jeszcze wyboru.
Wiedziałam że Nicola jest na mnie wściekła ale pomimo to nie krzyczała na mnie i próbowała mi pomóc wyjść z tej sytuacji. Zachowywała się jak prawdziwa przyjaciółka, nie tak jak ja.
-Dzięki.-tylko tym potrafiłam jej się odwdzięczyć za zrozumienie.
Zbiegłam po schodach i weszłam do jadalni.
-Dzień dobry!-zawołał Harry znad swojego śniadania.
-Cześć.-przywitałam się i zwinęłam Louisowi grzankę z talerza.
Usłyszałam jak ktoś krząta się po kuchni. Po chwili wyszedł z niej Liam ze szkłem na szufelce i wyniósł je do śmieci. Przypomniało mi się momentalnie jak Zayn tańczył wczoraj na blacie i ramieniem strącił kieliszki z półki.
-I jak tam po wczorajszym...- Zayn zamyślił się i poprawił- Po dzisiejszym ?
-Głowa mi pęka.-zaśmiałam się ale to tylko wzmogło ból.
-Wiem o czym mówisz.-powiedział Zayn.- Dobrze że nasza sprzątaczka się wszystkim zajęła.-puścił do mnie oko i skinął w stronę Liama.
Nie potrafiłam się skupić jednak do końca na tym co mówił bo strasznie chciało mi się śmiać na widok Louisa podbierającego mu jajecznicę z talerza.
-Harold zrobił wam śniadanie?-zgadłam.
-Taa...-powiedział Lou szybko jedząc jajecznicę Zayna który patrzył teraz w swój telefon.- I muszę przyznać że mu się udało.
Usiadłam koło Louisa, który teraz wydawał się do końca nieobecny myślami i gryzłam dalej grzankę.
-Jeszcze raz mi odwalicie taki numer to już nigdy nie pozwolę wam pić.- zagroził Liam taszcząc za sobą worek pełen pustych butelek i ponownie skierował się w stronę śmietnika.
-Zawsze tak gada.-Wtrącił Hazza wchodząc do jadalni.-I tak nie było aż tak źle! Raz to nawet...
-Nie! Nie przypominaj mi nic!-Liam zaczął wymachiwać rękami i wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet on sam.
-Zejdę zaraz do was tylko muszę coś załatwić...-skierowałam się w stronę schodów.
- Idziesz do Nialla?- Zayn uniósł brwi.
-Najpierw pójdę...
-Zamierzasz pogadać z Lauren?- ożywił się nagle Louis, przerywając mi w połowie zdania.
-Tak. Muszę ją przeprosić że tak wyszło. Wszyscy wczoraj wypiliśmy i widzicie efekty.-przewróciłam oczami.
-Podobno po alkoholu człowiek zaczyna być naprawdę szczery.- wtrącił Zayn i zobaczyłam jak bardzo stara się nad tym żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-To nie tak... -zastanowiłam się.- To było nieporozumienie.
Wszyscy spojrzeli na mnie jakbym ogłupiała. Faktycznie tak było, bo najpierw zgadzam się żeby chłopak mnie pocałował a następnie wypieram się wszystkiego. Ale trzeba ich było przyzwyczaić do tego co o tym wszystkim myślałam.
Podeszłam do drzwi pokoju Lauren i zapukałam.
-Nie chce z nikim gadać.-odpowiedziała ze środka, ale mimo to wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka.
-To tylko ja.
-Powiedziałam coś... Czy mi się zdawało?-spytała retorycznie z łóżka.
-Chciałam porozmawiać.
-Tylko szybko- westchnęła.
Nie dziwiłam jej się że była na mnie zła.
-To co się wczoraj stało... Przepraszam!-powiedziałam szybko i uwolniłam lawinę słów.- Wiesz że nie zrobiłabym tego gdybym nie wypiła! Naprawdę mi przykro. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Nic nie czuję do niego i nie zamierzam ci go odbierać.
-Naprawdę?! Myślisz że mi na nim po tym zależy?! To on cię pocałował! Więc przestań się usprawiedliwiać i zrozum że on jest dla mnie przeszłością. To jest koniec, wiedziałam że to nasz czas już mija. Tylko teraz to wszystko przyspieszyło.
Usiadłam koło niej na łóżku.
- Gdybym mogła cofnąć czas, zapobiegła bym temu. Odepchnęłabym go. Nie pozwoliłabym. Rozumiesz? Mogę tylko przeprosić, więc przepraszam. Nie mam zamiaru się z nim po tym związać.
Przypomniało mi się jak w internecie, pół roku temu natknęłam się na zdjęcia z jakiejś imprezy. Na nich Niall przytulał się z jakąś blondynką. Pod zdjęciem były komentarze typu "po pijaku się nie liczy" itp. Później okazało się że to była jego kuzynka, ale mimo to wzięłam sobie do serca tamte komentarze i powtórzyłam jeden z nich Lauren:
-To nic nie znaczyło. Wiesz w jakim wszyscy byliśmy wtedy stanie. Myślisz że byśmy ci to zrobili w normalnych warunkach? Jestem pewna że nie.
-Wiem.-zaskoczyło mnie to że Lauren przyznała mi rację.- On taki nie jest. Nie zrobiłby tego umyślnie, ale nie wyobrażam sobie żebyśmy mogli dalej się spotykać. I tak doszłoby do rozstania. Zamierzam pozostać na przyjaźni.
Przytaknęłam głową i powiedziałam:
-Naprawdę bardzo mi przykro, ale cieszę się że mnie nie nienawidzisz.
Uśmiechnęła się delikatnie.
-To że cię nie nienawidzę to nie znaczy że nie mam ci tego za złe.- spojrzała mi prosto w oczy żebym zobaczyła jak cierpi.- Naprawdę się na tobie zawiodłam.
-Przepraszam...-powtórzyłam znowu szeptem.
Lauren ukryła twarz w dłoniach i nie odezwała się więcej, więc zostawiłam ją w spokoju i zeszłam na dół. Czekała mnie jeszcze jedna trudna rozmowa i nie miałam jej zamiaru odkładać na później.
-Byłaś u niej? Jak się czuje?-zapytaj żywo Louis, łapiąc mnie za ramiona, gdy schodziłam po schodach.
- Jest smutna. Nie dziwię się jej, ale zrobiłam wszystko co mogłam.-westchnęłam.- Powinieneś do niej iść. Na pewno poczuje się lepiej.-uśmiechnęłam się zachęcająco a Lou wręcz do niej pobiegł.
W holu weszłam na Nialla przez moje rozmyślanie o przebiegu tej rozmowy.
-O! Cześć.-przywitał się.
-Dzień dobry. Przepraszam że na ciebie wlazłam.
-Nie szkodzi.
-Chodź. Chcę pogadać.-pociągnęłam go za rękaw, nie czekając aż coś powie.
-Chodzi o wczoraj?-zapytał, kiedy zamykałam drzwi od jego pokoju.
- Dokładnie. I pewnie wiesz też co chce ci powiedzieć?
-Właściwie chciałem cię przeprosić za to...
-No to się rozumiemy.-wskoczyłam na jego łóżko i usiadłam.-Posłuchaj... Nie wiem dlaczego wtedy postąpiłam, tak jak postąpiłam. Powiem szczerze że tego żałuję.-chciał coś powiedzieć ale uciszyłam go gestem.-Nie mówię tego tylko ze względu na Lauren. Nie mam i nie miałam zamiaru sprawiać żeby łączyło nas coś więcej niż przyjaźń.
-To się już nie powtórzy.-powiedział ze smutkiem.-Bardzo żałuję że tak zraniłem Lauren i nie chcę też niszczyć tego co jest między nami.
- Chciałabym żebyśmy we dwójkę zapomnieli po prostu o tym co się stało. Czy to jest możliwe?
- Myślę że jak się przyłożymy to będzie.-uśmiechnął się.
- Zostaje jeszcze załamana Lauren. Nie zapominaj o tym.-przypomniałam mu.
- Pójdę ją przeprosić. Ale nie sądzę żeby to coś zmieniło.-westchnął.
Po mimo tego że wina leżała w połowie po jego stronie chciałam go jakoś pocieszyć. Było to irracjonalne, ale jednak.
- Daj jej trochę czasu. Przejdź się do niej za jakieś 40 minut.
- Masz rację.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
-Się ułoży.-pogładził mnie po głowie.
-Musi.-westchnęłam.-A teraz powiedz mi, jak zmyłeś ten marker z twarzy.
-Było trudno.-zaśmiał się.-Ale już chyba nie ma śladu.
-To chodź na śniadanie.
Poszliśmy do jadalni. Na widok Nialla, Hazza i Zayn wybuchnęli śmiechem.
-Wciąż... Mam przed oczami...-Zayn próbował się wysłowić ale za bardzo się śmiał.- Tego... Jak Harry tańczy nad nim z pisakiem.
-Faktycznie bardzo zabawne.- Niall przewrócił oczami, zatrzymując się w połowie drogi do kuchni.
-Myślałem że już wiesz że nie należy zasypiać na imprezie.-wypomniał mu Harold.
-I nie mam zamiaru tego więcej robić.-odpowiedział znikając w kuchni.
Usiadłam do stołu.
-Co powiecie żeby się trochę przewietrzyć?-zapytała Nicole wchodząc do jadalni.
-Dobry pomysł. A gdzie idziemy?-zapytał Zayn.
-Jeszcze nie wiem ale coś wymyślimy.-odpowiedziała.
-Może na sanki.-zaproponował Hazza.-Tu jest pełno śniegu i ...-pochylił się do nas.-uwielbiam sanki.-szepnął jakby to była jakaś tajemnica.
Liam spojrzał na niego z drugiego końca stołu jak na "niepełnosprytnego".
-Co?-Harry wyprostował się i rozłożył ręce.
-Nic, nic. Pójdziemy na te twoje sanki.-Nicola uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
Niall wszedł do jadalni z na oko sześcioma kanapkami na talerzu i usiadł do stołu.
-Możesz na stronę?-zapytała się go nagle Nicola.
-Ale chciałem teraz...-wskazał na swoje śniadanie.
-Już.-przerwała mu tonem nieznoszącym sprzeciwu i wstała z miejsca.
Nialler wstał bez dalszej dyskusji i wyszedł z nią z pokoju. Zayn spojrzał na mnie z wytrzeszczonymi oczami a ja wzruszyłam ramionami. Liam rozmawiał z Harrym, na tyle cicho że nic nie usłyszałam.
Zapanowała grobowa cisza. Chcieliśmy usłyszeć co Nicola będzie wykładać Horanowi, ale mówiła bardzo cicho i spokojnie.
Po dwóch minutach siedzenia w ciszy, chłopacy zaczęli stopniowo zjadać nieobecnemu chłopakowi kanapki.
-To jak zjecie, to zaczniemy się powoli zbierać.-Wszyscy podskoczyli bo Cola nagle zmaterializowała się w jadalni.
Wychyliłam się, żeby zobaczyć czy nie ma za nią blondyna, ale zobaczyłam tylko Louisa, schodzącego ze schodów.
-Dzień dobry.-przywitał wszystkich najstarszy z chłopaków.
-Cześć.-odpowiedzieliśmy mu.
Nicola usiadła koło mnie.
-Lauren już wstała?-zapytałam się jej szeptem.
-Tak. Niall u niej teraz jest.
-Aha... O tym z nim rozmawiałaś?
-Taa... I mówię ci, jest mu naprawdę głupio.-spojrzała na mnie krzywiąc się.
Poszłam do kuchni zrobić sobie płatki z mlekiem. Wyciągnęłem potrzebne składniki i zmieszałam w misce. Oparłam się o blat, jedząc w zamyśleniu. Jak długo będą potrzebowali na odbudowanie relacji między sobą? Szkoda mi było tego wyjazdu na kłótnie i zamartwianie się. Usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach śmiejąc się i zaczęłam połykać płatki, by jak najszybciej znaleźć się w jadalni.
-Ej! Kto zjadł mi wszystkie kanapki?!-Niall właśnie zauważył ich brak.
-Hej, Lauren. Jak się spało?-zapytał ja Liam.
Nadstawiłam uszu.
-Bardzo dobrze. Dzięki.-odpowiedziała dziewczyna radosnym głosem.
Odetchnęłam z ulgą. Pogodzili się z Niallem więc ten dzień zapowiadał się super. Odłożyłam pustą miskę do zmywarki i wparowałam do jadalni.
-Cześć, ponownie.-Lauren uśmiechnęła się do mnie.
-Hej.-odwzajemniłam uśmiech.
Lauren siedziała koło Hazzy i wyglądała lepiej niż przy naszym ostatnim widzeniu.
-Super. Muszę robić teraz wszystkie od nowa...-Niall wyminął mnie z naburmuszoną mina i wszedł do kuchni w celu zrobienia nowych kanapek.
***
-Chyba żartujesz?!-Nicola z przerażeniem gapiła się na dół z górki na którą przed chwilą wtargaliśmy nasze sanki.
-A czy wyglądam jakbym żartował?-zapytał Hazza wpatrując się w nią.
-Nie. Ale na pewno masz teraz niezły ubaw.-odpowiedziała mu ze strachem w oczach.
Hazza na pewno miał ubaw, tak jak wszyscy.
-Nie marudź. Wskakuj.-podsunął jej sanki a ona niepewnie na nich usiadła.
-A może zjedziemy trochę niże...
Nie dokończyła bo Harold wskoczył na jej sanki i odepchnął ich nogą. Cola zaczęła piszczeć, gdy sanki przyspieszyły. Za nimi popędzili Lou i Niall na jednych sankach, Liam z Zaynem na drugich a ja ładowałam się na nasze wspólne z Lauren i zaczęłyśmy gonić pozostałych. Zayn wrzeszczał przeraźliwie gdy wjechał z Liamem w śnieżną zaspę. Wyminęłyśmy ich z Lauren i zaczęłyśmy doganiać Nicolę z Harrym. Po chwili byliśmy juz na dole, gdzie udało nam się bezkolizyjnie zatrzymać.
-Uwagaa!-usłyszałam głos Louisa za sobą, ale było już za późno na jakąkolwiek reakcję.
Chłopacy wjechali w sanki, na których siedziałyśmy z Lauren i wylądowaliśmy wszyscy na śniegu, śmiejąc się.
-Żyjecie?-zapytał nas Niall poprawiając swoją czapkę.
-Ja umarłam.-powiedziała Lauren przez śmiech.
Weszliśmy na górkę jeszcze kilka razy, a Zayn z Liamem za każdym razem przewracali się w połowie drogi na dół. Za drugim razem Nicola nie bała się już tak, bo Harry przez cały czas ją obejmował. Świetnie się bawiliśmy, jednak gdy zaczęło się ściemniać Zayn powiedział:
-Wracajmy już. Robi się naprawdę zimno.
-Jestem za.-poparł go Loui otrzepując się ze śniegu.
-Ok. Mi też to pasuje.-powiedziała Lauren.
Poszliśmy do domu i za 15 minut byliśmy na miejscu.
-Ja to bym się napiła gorącej czekolady.-westchnęła Nicola.
-To ja idę zrobić.-zgłosiłam się na ochotnika.-Ktoś jeszcze ma ochotę?
-Ja chce.-ożywił się Zayn.
-Też poproszę. -zawołał Lou z korytarza.
-Mi tez zrób.-powiedziała Lauren.
-I mi ...
-Dobra! Dobra!-zawołałam i udałam się do kuchni.-zrobię dla wszystkich.
-Pomogę ci.-zaoferował się Liam.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać czekolady po szafkach.
Później Liam roztopił ją w rondlu a ja dolałam mleka.
-Ok. Możemy już wlewać do kubków.-zakomunikowałam, cały czas mieszając w rondlu.
Liam podsunął mi osiem kubków, a ja wlałam do każdego po równo. Porozstawialiśmy kubki na tacy i zanieśliśmy do salonu.
-Proszę bardzo.-powiedział Liam.
Wszyscy od razu chwycili za kubki i zaczęli pić.
-Mmm... Ale dobra.-Nicola podniosła głowę i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Co? -zapytała skołowana.
Miała na twarzy czekoladowe "wąsy".
-Już nic.-Harry przetarł jej usta kciukiem i uśmiechnął się.
-Oglądamy dziś jakiś film?-zapytał Niall.
-A są tu jakieś płyty?-zapytał Liam.
-Pewnie tak.-powiedziała Nicola.-Chodźcie, pójdziemy przetrzepać szafki.
Razem z nią, Zayn, Niall i Hazza udali się poszukać jakiegoś filmu.
-Chcecie komedie, czy thiller, czy co?-zawołał Zayn z innego pokoju.
-Jakieś romansidło!-zawołała Lauren.
-Co? Nie ma mowy!-zaprzeczył Loui.
W tym momencie Hazza przybiegł do pokoju ściskając w ręku pudełko od płyty i pochylił się na dvd.
-I co znaleźliście?-zapytałam.
-Mów ulubiony film.-Hazza odwrócił się do nas i podniósł kciuk do góry z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Znowu? Ile razy to jeszcze będziemy oglądać.-jęknął Zayn, siadając na kanapie.
Harold wyprostował się i zgromił go spojrzeniem.
-Będziemy go oglądać tyle razy, ile choć jedno z nas będzie miało na to ochotę!-powiedział przez zaciśnięte zęby i włączył film, po czym usadowił się na kanapie.
Nicola usiadło obok niego. Nagle usłyszeliśmy głośne strzelanie, a potem głos Nialla z kuchni:
-Popcooorn!
Po chwili przybiegł z miską wypełnioną po brzegi popcornem i wskoczył do nas na kanapę.
Oglądaliśmy film w milczeniu, zajadając się popcornem gdy nagle Harold zaczął szlochać.
-Hazza, uspokój się.-westchnął Louis.
-To jest takie wzruszające!- Harry zaszlochał.-Love Actually to najlepszy film jaki oglądałem, a ty mi mówisz że mam go nie przeżywać.
-Oglądasz go chyba po raz setny i za każdym razem ryczysz!.-Powiedział poirytowany ale za razem rozbawiony Tomlinson.
-Oj Lou, daj spokój. Przynajmniej jest romantyczny.-Odezwała się Nicole i pocałowała Hazze w policzek
.
***
-Ale się wiatr zerwał.-powiedziała Lauren patrząc przez okno.-Jak tak dalej pójdzie to jutro będziemy cały dzień w domu siedzieć, bo nie damy rady wyjść. Tak będą drzwi zasypane.
Louis podszedł do okna i zaczął wpatrywać się w ciemność. Z tej odległości nie byłam w stanie dostrzec zamieci panującej na dworze..
Ziewnęłam.
- Śpiąca?-zapytał się mnie Niall.
-Odrobinkę.-przyznałam.- Sanki mnie wykończyły.
Niall spojrzał na Louisa, stojącego przy Lauren. Akurat się śmiali, a później wrócili do rozmowy. Nagle Nicola zaczęła przeraźliwie chichotać.
-Zo...Zostaw! Hahaha! Ej! Dość!
Cola leżała na plecach na kanapie a Hazza pochylał się nad nią i łaskotał. Uśmiechnęłam się na ten widok i znowu ziewnęłam, zasłaniając usta ręką. Głowa opadła mi na ramię siedzącego obok Nialla i po chwili zamknęłam oczy.
Nagle poczułam że ktoś mnie podnosi. Natychmiast sie przebudziłam i zobaczyłam że jestem już w powietrzu w ramionach Niallera.
-Oszalałeś?-zaśmiałam się sennie.- Co ty wyprawiasz?
- Zasnęłaś.- uśmiechnął się.
-Przecież sama dojdę.-zaprotestowałam ale wiedziałam że jeśli by mnie odstawił, wolałabym się położyć na podłodze niż wgramolić schodami na górę.
- Już za późno.-otworzył drzwi do mojego pokoju i odłożył mnie na łóżko.
-Dziękuję bardzo.-powiedziałam nakrywając się kocem, nie zważając a to że jestem w ubraniu.
-Dobranoc.-zaśmiał się cicho i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
____________________________________________________________________________________
Jest i kolejny, wiem, że trochę później niż obiecałam ale jakoś nie mogłam się ogarnąć ;o
Piszcie szczere opinie :) chcę poznać wasze zdanie ;)