wtorek, 24 stycznia 2012

# Rozdział pierwszy.

4 rano, dzwoni budzik, próbuję wstać, poszłam spać o .. 2 ?! dwie godziny snu i ja mam lecieć samolotem ?! podchodzę do lustra, spuchnięte i podkrążone oczy, do których napływają łzy .. znowu .. mam odpocząć, oderwać się na chwile od szkoły i problemów, zapomnieć o tym wszystkim co się zdarzyło . ale jak ? nie dam rady, cały czas myślę tylko o nim, co by było gdyby ? dlaczego ona to zrobiła ? co ona mu powiedziała ? stałam przed lustrem, łzy napływały mi do oczu gdy tylko o tym myślałam, nagle usłyszałam głos mamy,
-Niki, ubieraj się, za godzinę wyjeżdżamy!
-ok.
-i nie płacz mi już - weszła do pokoju i przytuliła mnie.
-nie wiem czy dam radę - odpowiedziałam.
-ej, masz całe dwa tygodnie żeby wyluzować, odpocząć, nie płacz przez głupiego faceta, wiesz ile ich jeszcze będzie ? to nie twój pierwszy raz, jeszcze nie raz będziesz miała złamane serce.
-nie pocieszasz mnie wiesz ? - mama się zaśmiała.
-dobra, ogarnij się i zejdź na śniadanie.
-nie jestem głodna.
-coś musisz zjeść.
-to kupię coś na lotnisku.
-no dobra.
ubrałam się, ogarnęłam jakoś swoją twarz, spakowałam bagaż podręczny, zniosłam torby na dół i czekałam na schodach aż przyjedzie po nas wujek, który miał zawieść nas pod firmę, spod której autokarem mieliśmy dojechać na lotnisko. Był to firmowy wyjazd z pracy mojej mamy, ale zabrała mnie ze sobą, jedzie też moja przyjaciółka Lauren, więc nie będę sama. usłyszałam telefon, wujek czekał już pod domem, ubrałam się i ruszyłam w stronę furtki, zapakowałam się do samochodu, wyjęłam swoją mp3 i słuchałam ulubionej playlisty, na której większość piosenek była przymulające, pasujące do sytuacji ale jeszcze bardziej dołujące ...

  ***



Podjechaliśmy pod dom Lauren, kiedy wsiadła do samochodu zaraz rzuciłam jej się na szyję i zaczęłam płakać, uspakajała mnie ale na mnie to nie działało..
Ruszyliśmy, całą drogę myślałam tylko o nim .. w torbie miałam aparat, wyjęłam go aby obejrzeć zdjęcia z wycieczki szkolnej, ale na co drugim zdjęciu widziałam jego twarz ..


Dojechaliśmy pod firmę .. pożegnałam się z wujkiem i weszłam z Lauren za rodzicami do środka, pełno ludzi, z 90 osób ? widziałam wśród nich może 3-4 osoby w naszym wieku.
przywitałam się z ludźmi których znała mama po czym usiadłam na kanapie ..
siedziałam bezczynnie koło mamy, która rozmawiała z jakąś panią. Nagle usłyszałam pytania : płakałaś ? coś się stało ? wszystko dobrze ? próbowałam się uśmiechać i odpowiadać że nic się nie stało i wszystko jest w porzątku, ale po prostu nie wytrzymałam i wybiegłam z płaczem na dwór, pobiegłam gdzieś za halę gdzie nie było ludzi. Nagla podbiegła do mnie Lauren z mamą.
-Co się stało? czemu wybiegłaś? - spytała mama.
-nie wiem, za dużo pytań, ciągle mam jego obraz przed oczami, nie mogę, po prostu nie daję rady .. - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-nie przejmuj się, nie możesz zamartwiać się takim idiotą który bawi się twoimi uczuciami, mniej go w dupie i zacznij nowy rozdział w twoim życiu, zapomnij o tym, żyje się dalej, jeszcze nie jeden taki facet w twoim życiu się pojawi, będoą lepsi, gorsi, też przez to przechodziłam - powiedziała mama i mocno mnie przytuliła.
-wiem, ale.. - nie wiedziałam co powiedzieć - pierwszy raz tak płaczę przez chłopaka..
-coś do niego czułaś, ale jeśli on nie potrafił tego docenić, i uwierzył tej twojej cudnej koleżance, to nie jest Ciebie wart, uwierz mi ..
-nie wiem. - powiedziałam  cicho.
-znajdziesz lepszego chłopaka, który pokocha Cię tak samo mocno i będzie o Ciebie dbał - ciągnęła - a teraz wyluzuj, lecimy do Turcji, mamy się bawić i odpocząć ok ?
-ok - przytaknęłam.
-no! to jak już dojedziemy do lotniska, nie chcę widzieć łez, i zaczynasz nowe życie tak ? - kontynuowała.
-dobrze.
-o właśnie ! pozytywne nastawienie i zero łez ! pochodźcie jeszcze chwilę, ogarnij się i chodźcie do środka.
-ok - odpowiedziałyśmy z Lauren równo.

***

Zapakowaliśmy walizki do autokaru i odjechaliśmy, oczywiście w autokarze imprezka na całego, wódka się leje ..
siedziałam oparta o szybę i próbowałam zasnąć, ale było tak głośno że nie dało rady .. w ręce trzymałam kubek z colą, odwróciłam się chcąc powiedzieć coś do Lauren ale jej obok mnie nie było.. stała trochę dalej i gadała z moją mamą, nagle usiadła obok mnie jakaś pani, po chwili zaskoczyłam że to ta która zadawała mi tyle pytań, nie chciałam z nią gadać, miałam nadzieję że nie będzie mi już nic mówić, miałam dość płaczu, dość łez, próbowałam wyluzować ale po prostu się nie dało, miałam już łzy w oczach ale ona tylko wlała mi wódki do kubka i zaczęła coś gadać ale tak naprawdę jej nie zrozumiałam.
-nie ja nie chcę, dziękuję - powiedziałam.
-pij, mama ci pozwiliła, rozweselisz się trochę!
-ale ja nie mam ochoty,niedobrze mi, naprawdę - próbowałam coś powiedzieć byle tylko nie wlewała mi tego świństwa do kubka.
-lepiej przeżyjesz lot, koleżance zaraz też wlejemy.
-co mi? - Lauren podeszła do nas.
-dawaj kubeczek, wypij trochę na poprawienie humoru.
-ee, nie chcę,
-oj przestań, to trochę ci nie zaszkodzi - koleżanka mamy wlała nam alkocholu po czym odeszła, Lauren usiadła obok mnie
-będziesz to piła ? - powąchała napój i skrzywiła się
-nie wiem, ee tam, raz się żyje - wzięłam łyka napoju i dostałam odruchu wymiotnego ..-fuuj, przecież to jest okropne . co to kurde było ?! whysky ?!
-chyba tak, ochyda.
-o boż .. nie pij, chyba że lubisz, gryzie w gardło, gorzkie .. zresztą kurde dziwię się .. przecież ja tu mam więcej wódki niż coli !
-eej, ja chyba też . czekaj skombinuję coś . - powiedziała Lauren.
-dobra, albo wlejmy komuś tego drinka po prostu .. - tak, tak . wpadłam na genialny pomysł .
-ok, kurde ale komu ?!
-taa, i jak ? dobra skombinujmy tą cole i wypijmy to, i tak wszyscy są narąbani .

***

Po jakiś dwóch godzinach dojechaliśmy na lotnisko, dziwne że wogóle wszyscy wyszli z tego autokaru, dobrą godzinę czekaliśmy na odprawę więc z Lauren wykorzystałyśmy okazję i poszłyśmy coś zjeść. Kupiłyśmy jakieś kanapki czy coś, wodę i polskie gazetki żeby było co czytać, oczywiście znając życie przeczytamy je już w samolocie ..
Przeszliśmy odprawę, weszliśmy do samolotu, usadowiliśmy się i ruszyliśmy. Spojrzałąm się przez okno, świetnie .. siedzę na skrzydle, najgorsze miejsce jakie mogło być.. samolot się wzbił, dziwne uczucie .. chociaż czułam się trochę jak na jakiejś dużej kolejce górskiej. Chwilę później gdy już byliśmy na odpowiedniej wysokości i można było odpiąć pasy wyjęłam swoją mp3 i jakoś udało mi się zasnąć. obudziłam się gdy podeszła do nas stiwardesa.
-kawy, cherbaty, wody ? - spytała. Mama z tatą wzieli kawę, Lauren i ja nic, próbowałam znów zasnąć ale na marne .. niemożliwe że już się wyspałam po spałam niecałe pół godziny ale oczy już mi się nie zamykały ..
Gadałam z Lauren i oglądałyśmy widoki za oknem, chodź nie było wszystkiego dobrze widać przez to cholerne skrzydło.
Góry i morze. Byliśmy już niedaleko, chciałam już tylko iść na plażę przez 2 tygodnie zapomnieć o wszystkim i zacząć od początku. Gdyby to było takie proste ..
samolot stopniowo opadał w dół, po chwili już dotkneliśmy lądu, jak to w zwyczaju już jest, wszyscy zaczęli klaskać, drzwi otworzyły się, cały tłum powędrował w ich stronę, wzięłam swój bagaż podręczny i ruszyłam za resztą. Weszłam na lotnisko, ta kolejka do kas i odprawy mnie przeraziła. No cóż, trochę sobie postoimy - pomyślałam po czym poszłam usiąść na jakąś ławkę.
Po jakimś czasie przyszła w końcu nasza kolej, pokazaliśmy paszporty i ruszyliśmy w stronę odbioru walizek.
Wyszliśmy na dwór, tam czekały na nas już dwa duże autokary, zapakowaliśmy walizki i wsiedliśmy do jednego z nich. Z lotniska do hotelu mieliśmy jeszcze jakieś 2 godziny drogi, więc znowu wyjęłam swoją mp3, ta sama playlista, powracające myśli i wspomnienia z poprzedniego dnia. NIE! przecież miałam wyluzować i zacząć nowe życie tak ?! dlaczego ja jeszcze o tym myślę ?! przeszłam do innych utworów, w jakimś normalnym klikacie .. przeleciało kilka piosenek, i następna . Kamil Bednarek-jamaican trip.  uwielbiałam tą piosenkę i świetnie pasowała do klimatu. Nagle usłyszałam głos przewodnika, zaczął coś gadać ale nie słuchałam go bo gościu przynudzał, ludzie zadawali pytania ale mnie to nie obchodziło, marzyłam tylko o tym żeby w końcu odpocząć. odwróciłam się w stronę okna i oglądałam widoki, które ni były tak ciekawe jak sądziłam .. na ulicach śmieci, budynki jakieś takie dziwne .. co 15 metrów plantacje bananów tak no naprawdę bardzo ciekawe, z słuchawek wydobył się dźwięk jednej z moich ulubionych piosenek "what makes you beautiful" taak! właśnie tego mi było teraz trzeba. Uwielbiam One direction, kocham tych chłopaków, i jednym z moich marzeń jest spotkanie ich, dotknięcie ich, ale jak na razie wydaje mi się to nierealne..



***

to tyle na dzisiaj, może już jutro rozdział drugi, nie wiem, nie wiem ; D
wiem, że może niezbyt ciekawy był ten rozdział, ale spokojnie .. to się rozkręci  xD

2 komentarze: