sobota, 4 lutego 2012

# Rozdział trzeci .

Chodziłyśmy z Lauren po ośrodku i co jakiś czas zahaczyłyśmy o miejsce w którym odbywała się imprezka, muza grała, wódka się lała.. tak no przecież to było do przewidzenia. Przechodziłyśmy obok budki ze zdjęciami, właściwie to nie zauważyłam zdjęć, widziałam tam tylko wielką papugę dlatego mnie to zaciekawiło. Tak, to była papuga modelka, haha, muszę przyznać byłą ładna. Chciałyśmy iść dalej ale nagle przed nami stanął jakiś koleś i zaczął nam robić zdjęcia, eee WTF?!.
-ee, przepraszam ?
-jdfbdjkfnkfjbdfiudk - super, mówił "swoim" językiem, nic nie zrozumiałam.
-po polsku można prosić ? może chociaż po angielsku ?
-medels ! - zrozumiałam tylko tyle.
-ej, chodź ! spadamy stąd ! - powiedziała do mnie Lauren.
-przepraszam, musimy iść. - powiedziałam do dziwnego kolesia, chociaż nie mam pojęcia czy mnie zrozumiał i oddaliłam się z Lauren w szybkim tempie.


Obeszłyśmy wszystko znów pare razy i poszłyśmy do pokoju. Zrobiłyśmy sobie taki spacerek przed snem.
Umyłam się, przebrałam w piżamę, włączyłam telewizor i położyłam. Jedyny polski kanał to "TVP POLONIA" super, naprawdę mamy co oglądać .. Lauren poszła się myć. Próbowałam zasnąć gdyż było już po północy a o 8 mamy wstać bo o 9.30 mamy wyjazd na statek. Oczywiście jak przypuszczałam spać się nie dało. Zza ściany słychać było śmiech, muzykę i.. e nie wiem co jeszcze. Wstałam i już byłam gotowa do wyjścia, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam i otworzyłam je, moim oczom ukazał się Harry ?!
-Może chcecie do nas wpaść ? taka mała imprezka.
-ee.. - spojrzałam na siebie żeby zobaczyś jak mocno debilnie wyglądam w tej piżamie z misiem na koszulce.
-aa.. wyglądasz słodko - chłopak powiedział, jakoś tak nieśmiało.
-dzęki - czułam że dostaję rumieńcy - przepraszam, ale właśnie kładłyśmy się spać, jutro rano mamy rejs statkiem i chcemy się wyspać..
-aha, okej, no to..
-może innym razem - uśmiechnęłam się do niego.
-tak - odwzajemnił uśmiech - no to nie będę, przepraszam, nie będziemy przeszkadzać.
-spoko, możecie imprezować, tylko trochę ciszej - zaśmiałam się.
-ok, postaram się ich uciszyć, no to.. słodkich snów - znów się uśmiechnął, ale tym razem tak słodko że.. nie wiem czemu ale kolana mi się ugięły.
-dziękuję i wzaje.. znaczy udanej imprezy.
-dzięki, ale też zaraz pójdziemy spać.
-aha .. no to dobranoc - uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi.

***


Zadzwonił budzik.. ehh.. chyba czas wstawać. Nie chcę mi się, no ale zapowiada się fajny dzień..
Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Jezu, jak ja wyglądam.. umyłam zęby, ogarnęłam twarz i podeszłam do walizki wygrzebać jakieś ciuchy, tak właściwie to czemu ja się jeszcze nie wypakowałam? dobra zrobię to później .. Lauren jeszcze śpi. śpi ?! mamy 15 minut do śniadania ! a za pół godziny wyjeżdżamy !
-eej ! wstawaj śpiochu !
-jeszcze pięć minutek..
-nie ma pięć minutek tylko już ! mamy piętnaście minut ! nie wyrobisz się ! - zaczęłam mówić głośniej.
-co? czemu mnie wcześniej nie obudziłaś ?!
-no przecież dzwonił budzik.
-ee? myślałam że to sen..
-ty jesteś mocna...
W końcu się ubrała, ogarnęła i poszłyśmy na śniadanie.


***

Cała grupa spotykała się pod wejściem do hotelu. Rodzice już tam byli, generalnie było sporo ludzi. Będzie ciekawie na tym statku..
Autokar podjechał, ludzie zaczęli wchodzić do środka aż tu nagle z hotelu wybiegło 5 chłopaków.
-zdążyliśmy ! - krzyknął Harry do reszty.
-wy też jedziecie ?! - powiedziałam stanowczo.
-No raczej nie odpuścimy sobie imprezki na statku - powiedział mi nad uchem Louis i skierował się w stronę autokaru.
Wszyscy już weszli, zostałam tylko ja i Harry. Puścił mnie pierwszą i wszedł za mną -no normalnie prawdziwy dżentelmen- w głowie przeszła mi taka myśl. Lauren zajęła mi miejsce więc usiadłam obok niej, przed nami siedziała mama z tatą, a za nami.. Harry i Louis. Obok nas siedział taki fajny koleś, bardziej w wieku mojej mamy, ale był mega zabawny. Przypominał mi z wyglądu jakiegoś aktora ale nie mogłam zaskoczyć kogo... w każdym razie całą drogę na port "lałam" z jego tekstów. Zresztą nie tylko ja bo prawie cały autobus. Gość miał ciuchy firmy "mckezie", koszulka mckenzie, bluza mckenzie, skarpetki mckenzie.. dlatego właśnie dali mu ksywkę mckenzie.
Dojechaliśmy na port, cała grupa ruszyła w stronę statku. Gdy tylko na niego weszliśmy wszyscy rzucili się na leżaki bo przewodnik mówił że będzie z nami płynąć jeszcze grupa Niemiecka. Tak, nikt nie lubi niemców, ale są fajni chłopcy. Kurde, poznałam pięciu zajebistych chłopaków, których jak by nie było jestem fanką, są na tym statku, a ja myślę o Niemcach ?! chyba mnie pogrzało..
Statek odpłynął od portu, zrzuciłam ciuchy do stroju, położyłam się na leżaku i zaczęłam opalać. Dj na statku wymiatał, puszczał naprawdę najlepsza kawałki, ale jakoś iż był to dopiero początek rejsu, i nikt sobie nie wypił, no to też nikt nie tańczył, ale po jakiejś godzince towarzystwo się rozkręciło. Mckenzie oczywiście rzucał jakieś teksty i wszyscy w koło mieli polewkę, pare osób już szalało na śrosku statku, a ja z Lauren grzecznie się opalałyśmy, gdy nagle padł na mnie cień. Zdjęłam okulary i ujrzałam przed sobą Harrego.
-przesuń się, zasłaniasz mi słońce - rzuciłam do chłopaka i zaśmiałam się.
-a ty czemu nie tańczysz ?
-a bo jakoś nie mam ochoty, zresztą, próbuję się jak widzisz opalić.
-i jak ?
-na razie jakiś większych efektów nie widać - spojrzałam na swoje blade nogi i się skrzywiłam.
-no bo za mało się ruszasz, mówię ci, jak potańczysz to szybciej się opalisz.
-tak, tak.. na pewno .. zresztą, nie umiem tańczyć.
-ty nie umiesz tańczyć ?
-no nie.
-pokaż, ocenię Cię.
-nie, nie ma mowy, nie namówisz mnie.
-a ze mną zatańczysz ?
-hmm.. obawiam się że nie - wyszczerzyłam się.
-no wiesz..
-oj no mówię że nie umiem, a teraz proszę łaskawie się przesuń.
Kapitan ogłosił że mamy postój i można zejść do morza się ochłodzić i pochlapać.
-oo.. a do wody idziesz? - zapytał chłopak.
-nie, zimna.
-skąd wiesz? jeszcze nie wchodziłaś.
-ale podejżewam że jest zimna - zaśmiałam się po raz kolejny. - to przesuniesz się w końcu ?
Harry się przesunął i podniósł kubek z wodą, który stał obok mojego leżaka.
-co ty kombinujesz? - zapytałam zdziwiona.
-wstaniesz z tego leżaka i wejdziesz do wody.
-nie !
Harry wylał na mnie wodę po czym zaczął uciekać.
-aaaa, Harry ! - pisnęłam głośno i zaczęłam go gonić. zeszłam na dół, statek był piętrowy. chłopak stał już obok drabinki.
-zabiję Cię ! - wrzasnęłam do niego i ruszyłam w jego stronę.
Byłam już blisko niego, kiedy nagle wskoczył do wody.
-eeej! zapłacisz mi za to !
-możesz się odpłacić, wskakuj do wody i się odegraj !
-nie !
-to co zamierzasz zrobić?
-jeszcze nie wiem.. ale pożałujesz !
-haha, oj no weź, wskakuj ! nie bój się ! woda jest ciepła !
-nie chcę !
Reszta zespołu podpłynęła do Harrego.
-VAS HEPPENIN ?! - krzyknął Zayn, tym swoim boskim akcentem.
-próbuję namówić Nicole żeby weszła do wody, ale się uparła - powiedział do chłopaków Hazza patrząc na mnie.
-Zaraz to załatwimy - wtrącił Louis i podpłynął do drabinki. Wszedł na kilka stopni i podał mi rękę.
-Chodź. - powiedział stanowczo.
-nie  - dalej się upierałam.
-no chodź.
-no nie.
-no to załatwimy to inaczej - chwycił mnie w pasie i pociągnął do wody. Oczywiście nie miałam szans, więc wpadliśmy razem.
-Nie no.. ja was normalnie pozabijam - mówiłam do chłopaków kaszląc, bo napiłam się tej słonej wody, co oczywiście jest strasznym uczuciem.
-Spoko, przecież nie było tak źle nie ? - zapytał Lou po czym chlapnął mnie wodą a ja rzuciłam mu tylko groźne spojrzenie.
Odwróciłam się w stronę statku, z którego barjerek skakało mnóstwo osób i gdzieś na pokładzie zauważyłam Lauren, która szła w stronę baru.
-Lauren! - krzyknęłam do przyjaciółki i pomachałam jej.
-eej, ja Cię tu wszędzie szukam a ty się pluskasz ?! mogłaś coś powiedzieć. - podeszła do barierki statku i patrzyła na nas z góry.
-no bo.. - nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi Niall.
-Wchodź do wody ! - krzyknął do Lauren, brzmiało to trochę jak rozkaz..
-Nie chcę..
-Lepiej wejdź sama bo zaciągną Cię siłą ! - powiedziałam jej stanowczo.
-eee ?!
-A myślisz że ja bym weszła bez Ciebie ? wrzucili mnie ! - zaśmiałam się i spojrzałam na Lou.
-Oj tam, zaraz wrzucili - również się zaśmiał.
-aha, no dobra to wejdę. - powiedziała Lauren po czym zaczęła schodzić po drabince.
Podpłynęłam do Harrego.
-Ja ci się chyba miałam za coś odpłacić no nie ?
-A co zamierzasz zrobić ?
-Wyobraź sobie, że jeszcze nie wiem - zaśmiałam się - ale spokojnie.. zaatakuję Cię znienacka, nawet nie będziesz się tego spodziewał - puściłam mu oczko i odpłynęłam w stronę przyjaciółki.


***

Na razie tyle.  Jutro, tak.. no właściwie już dzisiaj dodam kolejny rozdział, być może i dwa, zobaczę na ile się rozpiszę ; )  .. Mam nadzieję że się podoba : ) 
komentować ! ; D

2 komentarze:

  1. świetnie !
    zapraszam do siebie.
    http://onebandoneloveonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń