-Lauren, żyjesz ?
-zależy co chcesz.
-ruszamy na "parkiet" ?
-nie żyję.
-no eej, zobacz jak wszyscy się bawią, my jedyne leżymy ! - powiedziałam stanowczo do przyjaciółki.
-jasne, no przecież tam ktoś le.. a nie. - rozejrzała się i zdziwiła.
-no właśnie. - wstałam z leżaka i ubrałam spodenki. - ja idę.
-dobra, poczekaj, ja też - powiedziała Lauren po czym wstała i ruszyła na środek pokładu.
Zaczęłyśmy tańczyć, nagle rozeszła się piosenka "Suave". Przy tym można się nieźle pobujać. Chociaż wcześniej nie miałyśmy ochoty tańczyć, to nagle coś nas wzięło i zawładnęłyśmy parkietem. Muzyka nas poniosła, skakałyśmy jak szalone, wszyscy w koło razem z nami.
Po kilku piosenkach poszłyśmy z Lauren na dolny pokład po coś do picia. Nagle ktoś od tyłu złapał mnie w pasie, szybko się odwróciłam i ujrzałam przed sobą Harrego.
-Oo . to ty-uśmiechnęłam się do lokatego. - jak znowu planujesz oblać mnie wodą, to lepiej sobie daruj..
-niee.. spokojnie, jeszcze nic nie planuję.
-jeszcze ?
-no, teraz ty coś planujesz nie?
-no powiedzmy ..
-a nie zrobisz mi nic, jak postawię ci drinka ?
-no nie wiem, nie wiem ..
-dobra.. i tak ci postawię
-to w takim razie, Lauren też postaw.
-ok.
-ale ty na serio mówiłeś ?
-nie, wiesz znowu coś kombinuję.
-no ale.. spoko, nie musisz.
-ale chcę.
Harry zamówił siedem drinków. Chcieliśmy iść na górę zanieść je chłopakom, ale zanim drinki w ogóle dostaliśmy, reszta bandy już pojawiła się obok. Barman podał nam drinki i chłopcy usiedli do jakiegoś stolika, a Lauren poszła do toalety. Wciągnęłam się w rozmowę z Harrym kiedy nagle usłyszałam jakiś plusk i krzyk. Rozejrzałam się
-Gdzie do cholery jest Lauren ?!
Podbiegłam do barierki statku i spojrzałam do wody. Zaczęłam się wydzierać. Lauren wpadła do wody! Na pewno nie zdążyła wziąć oddechu! Coś mogło jej się stać! Dlaczego do cholery nie wypływa?!
Zobaczyłam tylko Nialla wskakującego do wody. Podpłynął do niej i wyciągnął ją nad taflę wody. Złapała oddech i pomógł jej wejść na pokład.
-matko, Lauren! nic ci nie jest ?!-rzuciłam się przyjaciółce na szyję.
-nie, wszystko ok.
-jak ty to zrobiłaś ?! - zapytał Liam.
-jakiś palant biegł i mnie potrącił, straciłam równowagę no i wylądowałam w wodzie..
-najważniejsze że nic ci się nie stało.
***
Posiedzieliśmy trochę na dole, przy czym wypiliśmy kilka drinków. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, śmiejąc się przy tym jak dzieci. Z chłopakami świetnie się dogadywałyśmy, jakbyśmy znali się od lat.
Na górze jakoś ucichło. Chociaż muzyka cały czas grała, to jednak była jakaś przymulona, nawet nie dało się do niej potańczyć. Stwierdziliśmy więc że pójdziemy tam i rozkręcimy imprezkę. Zayn poszedł do DJ'a i teraz on zawładnął sprzętem, a nasza szóstka wkroczyła na parkiet. Jak by nie było, po kilku drinkach tańczyło się zupełnie inaczej. Z głośników wydobyło się "loca people" hit DJ'a Malika.
Z Lauren szalałyśmy na pokładzie, śmiejąc się jednocześnie z ruchów chłopaków. To co oni wyprawiali, tego po prostu nie da się opisać.
Coraz więcej ludzi zaczęło do nas dołączać. Cały statek znów wrócił do życia. Obok nas przepływały inne statki i stateczki, na których też grała muzyka, ale to byli "zwykli" turyści, którzy raczej woleli zwiedzać a nie się bawić. Ludzie z naszego statku zaczynali machać do "sąsiadów". Malik puszczał najlepsze kawałki. A oni tylko patrzyli na nas z bananami na twarzach i zaczynali tańczyć.
***
Po cztero godzinnej podróży, rejs dobiegał końca. Oczywiście pomimo tego wszyscy do końca świetnie się bawili. Nie zdawałam sobie sprawy z tego że zwykły rejs statkiem może być taka ciekawa i szalona.
Dopłynęliśmy do partu, kapitan podziękował za rejs i wszyscy skierowali się w stronę schodków do wyjścia. Autokar już na nas czekał, wsiadłam do autokaru i szukałam Lauren. Ta usiadła z Niallem.
-no wiesz ! zdradziłaś mnie ! - zaśmiałam się do przyjaciółki.
-sorki, już idę.
-nie no spoko, siedź, usiądę za wami. - powiedziałam po czym usiadłam na miejsce za prawdopodobnie nową parą. Lauren cały czas mówi że nic nie ma, ale ja przeczuwam że coś z tego będzie. Usiadłam przy oknie i gapiłam się na przechadzających po uliczce ludzi. Nagle ktoś obok mnie usiadł. Odwróciłam głowę i znów, zobaczyłam Harrego.
-hey, mogę się dosiąść?
-już to zrobiłeś - zaśmiałam się - ale pewnie, możesz - uśmiechnęłam się do niego.
-dzięki - odwzajemnił uśmiech - i jak tam po rejsie ?
-eem, ok . tylko zmęczona jestem. Ale nie wiem czy tańcem czy przez to że się z was tyle nabijałam a jak minął Tobie ?
-super. ale chyba tak źle nie tańczymy co ? - zaśmiał się.
-nie, po prostu.. haha, jesteście nie do pobicia.
-dobra, wiem że tańczę tragicznie - znów się zaśmiał. Jego śmiech powodował, że moje ciało przechodził miły dreszczyk.
-oj, nie jest najgorzej - zaśmiałam się - na prawdę, jest ok.
-za to ty tańczysz świetnie.
-przestań.. - delikatnie się uśmiechnęłam.
-na prawdę! i masz śliczny uśmiech. - spojrzał na mnie tak, że poczułam jakbym miała nogi z waty. Gdybym nie siedziała na pewno już leżałabym na ziemi. Niestety, lub stety nasz kontakt wzrokowy urwał się gdyż przewodnik zaczął coś gadać.
Autokar ruszył, przez całą drogę do hotelu rozmawiałam z Harrym, śmialiśmy się z najmniejszej głupoty. Świetnie mi się z nim gadało. Poczułam coś dziwnego, gdzieś w środku. Ciepło rozeszło się po moim ciele. Ten uśmiech, te spojrzenia. Rozpływałam się. Jakby to magiczne uczucie powracało. Jakby serce próbowało się uleczyć z wielkich ran..
***
super, zapraszam do mnie :D
OdpowiedzUsuńhttp://mylive-lily.blogspot.com/
Pisz, szybko następny :)