Nie mogłam z powrotem zasnąć. Kilka minut temu obudził mnie silny wiatr za oknem i ciągle rosnął w siłę. Nie zastanawiając się długo, wysłałam smsa do Lou "Nie mogę spać. Chodź na górę.". Nie czekałam na to aż odpisze tylko próbowałam usłyszeć jak wchodzi po schodach. A może nie przyjdzie? Może ma ważniejsze rzeczy do roboty o 3-ciej w nocy? Na przykład spanie? Jednak po chwili usłyszałam jak moje drzwi lekko zaskrzypiały i zobaczyłam w mroku Louisa.
-Hej. Co się dzieje?
- Nie cierpię jak tak wiatr wieje.-wzdrygnęłam się.- Siadaj.-zachęciłam go skinięciem głowy.
Lou podszedł do łóżka i przełożył leżący w jego rogu stanik, powstrzymując się od śmiechu i usiadł. Poczułam że robię się cała czerwona. Zawsze miałam niezły bałagan. Ale Louis miał u siebie w pokoju to samo.
-To dlatego budzisz mnie w środku nocy?-zapytał z udawanym oburzeniem.
-Oj przepraszam...-wyszeptałam teatralnie tak jak on.- Nie miałam na celu pana odciągać od takich zajmujących czynności jak spoczynek.
Zaśmiał się i powiedział:
- Jeśli tylko będziesz chciała porozmawiać jestem do dyspozycji.-rozłożył ramiona.- Mów mi o wszystkim i budź nawet kilka razy w środku nocy jeśli cie tylko najdzie na to ochota.
- Na pewno skorzystam.
-Jak tam z Niallerem? Widziałem dziś że jest ok, ale chciałbym poznać twój punkt widzenia.
-Hm... Wybaczyłam mu i pozostaliśmy na przyjaźni. I tak bym z nim najprawdopodobniej niedługo zerwała.-wzruszyłam ramionami.-Naprawdę nie mam mu już tego za złe.
-To dobrze.-uśmiechnął się i po chwili namysłu dodał- Dlaczego chciałaś zakończyć ten związek?
Nie chciałam mu od razu mówić że to ze względu na coraz bardziej rosnącą sympatię do jego osoby, więc wybrałam inny powód dla którego uważałam że nasz związek nie będzie miał przyszłości:
-Po prostu, kiedy go zobaczyłam spodobał mi się. I traf chciał że ja mu też. Co mieliśmy do stracenia? Jednak to było tylko zauroczenie. Z czasem przeszło w zwykłą sympatię.
-Wiesz... -odnalazł w mroku moją rękę i ujął ją.- Ja bym ci nigdy czegoś takiego nie zrobił. Bez względu na okoliczności.
Spojrzał na mnie tak czule, że onieśmielona spuściłam wzrok.
-Nie mów tak, jakby popełnił przestępstwo. To twój przyjaciel.- nadal nie podnosiłam głowy.
-Wiem. I mam nadzieję że zawsze nim będzie. Oni... Ta czwórka małolatów to najlepsze co mnie spotkało.-uśmiechnął się szeroko.
Mimo woli spojrzałam na nasze splecione ręce i poczułam motyle w brzuchu. Od niedawna zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego że chciałabym aby między mną a Lou, było coś więcej niż przyjaźń. Jednak dopiero co zakończyłam jeden związek, więc nie miałam zamiaru wdawać się w nowy w najbliższym czasie.
-Coś nie tak?-wyrwał mnie z zamyślenia.
-Nie...-uśmiechnęłam się niepewnie.
Nie chciałam żeby między nami zaszło teraz coś więcej, a nie miałam pewności do czego Louis zmierza. Nie chciałam go też urazić i kazać mu wyjść, bo dobrze mi się z nim rozmawiało, zresztą jak zawsze.
-Powiedz mi jedną rzecz...-zaczął znowu.- Nie zamierzasz do niego wracać?
-Nie.-odpowiedziałam szczerze.
-Dlaczego?- przekrzywił głowę.-Może to tylko przejściowy kryzys?
-Jestem pewna że nic do niego już nie czuję i to się nigdy nie zmieni.-odpowiedziłam szybko, mając nadzieję że nie będzie dalej drążył tematu.
- Ale przecież to się dzieje w różnych związkach...
- Louis, dlaczego ty mnie nie słuchasz?-przerwałam mu bezczelnie.- Nie chcę z nim być i skończmy ten temat!
- Powiedz mi chociaż dlaczego.-powiedział błagalnym głosem.- Widzę że nie mówisz mi wszystkiego! Widzę to w twoich oczach, że kłamiesz.
- Nie rozumiesz ż nie będę z nim szczęśliwa?!-nie zważałam w ogóle na to że podniesionym głosem mogę wszystkich obudzić.-Naprawdę nie pojmujesz że nie będę szczęśliwa z nikim oprócz ciebie?-wyznałam w przypływie emocji i natychmiast tego pożałowałam.
Nawet bez obecności dobrego oświetlenia zauważyłam że twarz Louisa zastygła z szeroko otwartymi oczami. Chłopak powoli zbliżył twarz do mojej.
-Dlaczego nie powiedziałaś mi tego wcześniej, głuptasie?-zapytał marszcząc brwi i położył mi dłoń na policzku.
Odsunęłam się od niego gwałtownie.
-Nie.-powiedziałam cicho gapiąc się w kołdrę na moich kolanach.
-Ale przecież powiedziałaś że...-przerwał zdziwiony sprzecznością mojej reakcji ze słowami, które przed chwilą z siebie wyrzuciłam.
-Tak, wiem co powiedziałam. Ale nie wspomniałam słowem o tym, że jestem gotowa na nowy związek.-powiedziałam z ironią w głosie.
-Wiesz co? Nie rozumiem kobiet!-westchnął głośno.- Myślę że powinnaś się w końcu zdecydować.-wstał z miejsca i zaczął iść w kierunku drzwi.- Aha!-odwrócił się w moją stronę z zamiarem wygłoszenia kolejnej mowy.
-No?! Co masz mi mądrego do powiedzenia?!- wycedziłam przez zęby.-Prawdziwy przyjaciel by się tak nie zachował!
-To teraz przyjaciel?! A za 10 minut kim mam być dla twojej wygody?- prychnął.- W sumie to się nie dziwie Niallowi, wiesz?! Też bym miał dość takiego zachowania po dłuższym czasie!- i trzasnął za sobą drzwiami.
Nie wiem ile czasu jeszcze siedziałam w bezruchu gapiąc się w miejsce w którym go widziałam ostatni raz. Albo byłam zwykłym nieudacznikiem w sprawach z chłopakami, albo najzwyczajniej w świecie byłam rozkapryszoną dziewczynką. Louis miała rację... To ja byłam wszystkiemu winna. Gdybym chwilę temu nie powiedziała mu o swoich uczuciach, pewnie byśmy siedzieli tu razem i rozmawiali o czymś przyjemnym. Ale tak nie było. Moje serce zostało rozerwane ponownie. Nie miałam pojęcia ile jeszcze wytrzymam ze swoim czasem irracjonalnym zachowaniem. Byłam pewna że nie długo. Co miałam ze sobą zrobić? Przestać się z nimi spotykać? Nie, za bardzo ich kochałam. Przywiązałam się do nich jak do braci i wolałam znosić ból który czułam teraz, niż taki który czułabym po odcięciu się od nich. Właśnie zdałam sobie sprawę że już od dłuższego czasu płaczę, bo moje policzki były całe mokre od łez. Przetarłam je palcami i walnęłam głową na poduszkę.
*oczami Nialla*
Wstałem z łóżka ciągle myśląc o tym co usłyszałem wczoraj w nocy. nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Byłem rozdarty ... Z jednej strony dziewczyna na której mi zależało właśnie pokłóciła się ze swoim niedoszłym "chłopakiem" a z drugiej oni oboje byli moimi przyjaciółmi i od kilku godzin cierpieli. Wchodząc do salonu nawet nie starałem się żeby nie wyglądać na zamyślonego.
- No hej.- przywitała mnie Nicola z kanapy, siedząc obok Harrego.
- Cześć. - odpowiedziałem jej.
- co masz taka minę? -zapytał Hazza.- stało się coś?
- nie, wiesz co... Chyba się nie wyspałem po prostu. Idę coś zjeść. - skierowanej się w stronę kuchni.
zamiast zrobić śniadanie oparłem się o blat i dalej pogrążyłem się w zamyśleniach.
Na ziemie sprowadził mnie głos Lauren.
- co jemy?- zapytała otwierając lodówkę zupełnie sztucznym głosem.
- wyjmij co chcesz, ja nie mogę się zdecydować.- powiedziałem wzruszając ramionami.
Nie byłem pewny czy powiedzieć jej ze słyszałem wczoraj w nocy cała ich rozmowę.
- jak już tu jesteście to zróbcie mi tosta.- odezwała się Julia sennym głosem stając w drzwiach kuchni.
- ok. Nie ma sprawy.- odowiedziała Lauren nie wyjmując głowy z lodówki.- a ty w końcu coś chcesz. - zwróciła się do mnie.
-nie dzięki. Może później.-wyszedłem z kuchni i udałem się do salonu.
Nicola rozmawiała z Haroldem na kanapie a Julia skakała po kanałach telewizora siedząc w fotelu.
- coś się stało?- zapytała cicho gdy spojrzałem mi w oczy.
- musimy pogadać.- powiedziałem.- ale w pokoju.
O nic nie zapytała tylko wstała i poszła za mną do mojego pokoju.
- mów.-zarządzała gdy przekroczyliśmy próg.
-wczoraj w nocy Lauren i Lou ostro się pokłócili.- wypaliłem.
- jak to w nocy? Siedziałeś z nimi?
- nie ale przebudziłem się akurat jak się na siebie wydzierali.
- o co poszło?
- właśnie ... Nie jestem do końca pewien ale...-zawahałem się.- chyba o to ze ona nie chce z nim być, pomimo to ze powiedziała mu ze się w nim zakochała.-poczułem ze moja twarz wykrzywia się mimowolnie- A wiesz, znasz Louisa...On się od razu wkurzył i powiedział ze ma się zdecydować i ze się nie dziwi ze już z nią nie wytrzymywałem. Ja byłem u nich na górze pod drzwiami bo chciałem ich uciszyć ale w końcu jak usłyszałem co się tam dzieje to wróciłem do siebie.
- o matko... Nigdy bym nie powiedziała ze to się tak skończy.- powiedziała Julia kręcąc głowa.
- wiedziałaś o tym ze Louis chce z nią być?
- nie. Ale o tym ze Lauren chce być nim.-powiedziała cicho.
Zatkało mnie.
- od jak dawna to trwa? Dlaczego mi nic nie powiedziałaś ?! - zapytałem z wyrzutem.
- już od...- zastanowiła się chwile.- już od tego jak wróciliście z Turcji.- przyznała ze smutkiem w oczach.- naprawdę bardzo mi przykro Niall.
- mi nadal na niej zależy.- spuściłem głowę.- ale nie cofnę czasu. Nic nie dam rady zrobić.
Otworzyła usta żeby mnie pocieszyć ale szybko zrezygnowała, wiedząc że nie uda jej się tego zrobić. Była jedną z tych osób które nie paplały bez sensu "będzie dobrze", czy "wszystko się ułoży". Wiedziała że się tak szybko nie ułoży i nie chciała mnie okłamywać.
Oparłem jej głowę na ramieniu i podsumowałem :
-To jest w całości moja wina. Nic już tego nie zmieni.
-Chcesz z nią o tym porozmawiać?-zapytała.
-Nie.-odparłem z pewnością.- To by nie miało sensu. Ona już wystarczająco cierpi.
-Masz rację.- zmierzwiła mi włosy.
Kochałem ją jak siostrę ale czasami patrząc na jej uśmiech, w jej oczy i słuchając jej głosu bylem pewien że czuję do niej coś więcej niż to co powinienem. Była mi bliższa niż siostra czy najlepsza przyjaciółka... Ale przecież dopiero co przyznałem się jej że nadal chcę być ze swoją byłą dziewczyną.
-Wiesz co?-odezwała się po chwili.- Wiem że teraz może ci to nie za bardzo pocieszy ale jestem pewna że kiedyś znajdziesz idealną dziewczynę, która będzie ciebie warta. Niestety będzie musiała być naprawdę dobra bo jesteś najlepszym chłopakiem pod słońcem.
-Naprawdę tak uważasz?-roześmiałem się.
-No jasne. Oczywiście że jesteś ale nie licząc Zayna. On jest boski.-westchnęła głośno i również się zaśmiała.-Może chodźmy już na to śniadanie? Pewnie mój tost juz jest gotowy.
-Okej.- i udaliśmy się do kuchni.
Julia miała rację. Na talerzu w kuchni leżały dwa tosty, które od razu porwała i zaczęła jeść. Sam zdecydowałem się na płatki z mlekiem. Po śniadaniu poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie razem z Hazzą i Nicolą.
-O, widzę że lepiej się już miewasz?-zauważyła Nicole i uśmiechnęła się do mnie.
-O wiele lepiej.-mimowolnie rzuciłem spojrzeniem na Julkę i dodałem szybko - Zawsze jak coś zjem to czuję się świetnie.
Wszyscy się zaśmiali.
- Możesz uważać jak łazisz?-dobiegł do nas z przedpokoju głos Lauren.
-Przepraszam, myślisz że zrobiłem to specjalnie?-odpowiedział jej Louis.
-Ha! Myślę że sam tego nie wiesz!-odpowiedziała mu ironicznym tonem.
Po chwili dziewczyna weszła do salonu i usiadła na kanapie.
-Wszystko w porządku?-zapytała ją Nicola.
-Oprócz tego że z Louisa jest okropna łajza, wszystko gra.-odparła nadal zdenerwowana.
-Skończ już!-krzyknął Lou stając w wejściu do salonu.-Rozumiem jakbym cię połamał ale tylko lekko cię potrąciłem i przecież przeprosiłem. Mam cię błagać na kolanach o wybaczenie?!
-Ej! Ej! - Harold wstał z miejsca.- Wyluzujcie. Co się z wami dzisiaj dzieje do cholery?-przejechał wzrokiem po ich twarzach.
Nic nie odpowiedzieli. Louis podszedł do kanapy i usiadł tak daleko Lauren jak tylko było to możliwe.
-Cześć!-zawołał Liam mijając wejście do salonu i idąc w stronę kuchni.
-Cześć!-odpowiedzieliśmy mu.
-To co dziś robimy?-zapytała Nicola bardzo się starając żeby jej głos brzmiał normalnie.
-Chodźmy może na jeden dzień do Oslo.-zaproponowałem.-Dawno nie mieliśmy kontaktu z cywilizacją.
-Dobry pomysł.-przyznała Julia.-Liaam! -zawołała w stronę kuchni.- Pospiesz się bo niedługo wychodzimy!
-Okej.-odpowiedział stając w drzwiach.-A gdzie idziemy?
-Chcemy iść do miasta. Możesz iść powiedzieć Zaynowi że jak też chce iść to musi już wstawać?-poprosiła go Nicole.
-Nie ma sprawy. Zaraz jesteśmy gotowi.-uśmiechnął się i poszedł do pokoju Zayna.
Gdy wyszedł zapanowała ciążąca cisza. Katem oka zerknąłem na Lauren. Nadal była wkurzona.
-To jaki mamy plan?-milczenie przerwał Liam, wskakując na fotel.
-Możemy wstąpić do Muzeum Wikingów jak już mamy okazję. Ktoś chętny?-zaproponowała Julia przeglądając jakąś stronę w internecie na komórce.
-Muzeum Wikingów?-Hazza uniósł brew.
-No chyba wiesz kim byli Wikingowie... Nie? -Julia westchnęła, widząc jego zagubioną minę.- No to może Park Vigelanda?
-To juz jest lepszy pomysł.-Harold pokiwał głową.
-Cieszę się.-Julia wyszczerzyła żeby na sekundę, odwróciła się w moją stonę i wyrazem twarzy wyraziła swoją dezaprobatę.
-Jestem!-Zayn wbiegł do salonu.
-Już?-zdziwił się Harry.
-Tak! Ułożyłem włosy w rekordowym tempie!
-Gratuluje.-Harold podszedł i podał mu rękę a potem go uścisnął.
-Dziękuję. Zawsze chciałem żebyś był ze mnie dumny.
Liam odchrząknął.
-Już skończyliście czy potrzeba wam jeszcze czasu?-przewrócił oczami.
- Idziemy.
Pojechaliśmy do Oslo dwoma taksówkami. Gdy byliśmy na miejscu Nicola poszukała w telefonie mapy miasta i poszliśmy do Parku Vigelanda. Chodziliśmy i oglądaliśmy figury Gustava Vigelanda, gdy podeszła do nas grupka dziewczyn.
-Możemy zrobić sobie z wami zdjęcie?-zapytała najwyższa z dziewczyn.
-Jasne!-Harry uśmiechnął się i razem z chłopakami ustawiliśmy się koło Norweżek.
-Czy możesz być naszym fotografem?-zwróciła się jedna z dziewczyn do Nicoli podając jej mały aparat.
-Nie ma sprawy.-wzięła aparat do ręki i zrobiła zdjęcie.
-Dziękujemy wam bardzo.-powiedział dziewczyna i odwróciła się do Nicoli i odbierając od niej aparat zapytała- Ty jesteś Nicol, prawda? Jesteś dziewczyną Harrego?
-Emm...-spojrzała na Hazze, a ten pokiwał głową na tak.- Tak. -Nicole uśmiechnęła się i zarumieniła.
-Jesteś naprawdę śliczna.-powiedziała inna dziewczyna.-Życzymy wam dużo szczęścia!
-Dziękujemy. Kochamy was! -dziewczyny pomachały nam.-Pa!
-Cześć!-pożegnaliśmy się.
Zwiedzaliśmy dalej. Lauren odezwała się kilka razy ale ani razu się nie uśmiechnęła, podobnie jak Lou. Cały czas zastanawiałem się czy porozmawiac z nią o tym gdy wrócimy do domu, ale nie mogłem się zdecydować.
-Chodźmy na obiad. Jestem głodny. powiedział Zayn.
-Super pomysł! Podpisuje się pod nim.-wtrąciłem.
Udaliśmy się do restauracji, kilka razy zatrzymani przez fanki.
-Wracamy do domu czy jeszcze gdzieś idziemy?-zapytał Louis gdy skończyliśmy obiad.
-Może pójdziemy do sklepu?-zapytała błagalnym głosem Julia.-Tylko na chwilę... Pooglądać.-uśmiechnęła się do nas.
-O! Taak!-Nicola ożywiła się.-Hazza możemy, prawda?
Chciało mi się śmiać. Chyba nigdy nie pojmę dlaczego dziewczyny tak reagują na słowa "sklep" albo "zakupy".
-No dajmy się trochę dzieciaczkom pobawić.-Harry pocałował Nicolę w policzek.-Okej, chłopaki?
- Ale ty się dałeś omotać... -westchnął Zayn.
-Cicho! Ja tu pracuję!-uciszyła go Nicola z zawadiackim uśmiechem.
-Niech wam będzie.-zgodził się Zayn.
Dziewczyny biegały po jakimś butiku przez następne dwie i pół godziny a my z chłopakami umieraliśmy z nudów. Gdy wreszcie podeszły do nas, czekających na kanapie w sklepie z torbami w rękach, Julia oznajmiła:
-Możemy już iść.
-Już? Już?-zakpił z niej Zayn.-A może jeszcze jeden sklep zaliczycie?
-Och, wyluzuj.-Lauren machnęła ręką.- Przynajmniej kupiłam sobie boską bluzę.-wyciągnęła ją z torby i pokazała nam.
-A wy co kupiłyście?-zapytałem pozostałe dwie dziewczyny.
Nicola pochwaliła się jasnymi spodniami a Julia szarym swetrem.
-I przez prawie trzy godziny kupiłyście tylko to?-wykrztusił Liam.
-A co? Mamy szukać czegoś jeszcze?-zapytała Nicola.
-Nie! Nie!-krzyknęliśmy.
-Jedziemy do domu.-zarządził Harold.
***
Wróciliśmy przed dziewiętnastą. Dziewczyny poszły odnieść na górę swoje torby.
-To dziś też obejrzymy jakiś film?-zaproponował Hazza.
-A masz coś konkretnego na myśli?-zapytał Zayn.
Hazza już otworzył usta gdy Louis wykrzyknął:
-Nie! Błagam, tylko nie znowu Love Actually!
Hazza naburmuszył się i nic nie powiedział.
-Co jest?-zapytała Nicola schodząc ze schodów.
-Myślimy nad dzisiejszym filmem.-powiedziałem.
-To może Madagascar?-zaproponował Liam.
-Ok. Dobry pomysł.-przyznała Nicola z uśmiechem.-Jedynka czy druga część.
-Jedynkę oglądałam już milion razy.-jęknęła Julia.
-No dobra. To dwójka.-podsumowała Nicola szukając odpowiedniej płyty w szafce koło telewizora.
-Przyniosę coś do chrupania.-zaproponowałem i poszedłem przetrzepać szafki w kuchni.
Kiedy wróciłem z trzema opakowaniami Pringles'ów, reszta siedziała już na kanapie.
Oglądaliśmy film, co jakiś czas wybuchając śmiechem gdy podczas sceny Moto-moto i Glorii w jeziorku, Julia powiedziała dobitnie:
-Moto-moto był gnojem.
-Uuu.. A czym on sobie wyrobił takie zdanie u ciebie?-zapytał Zayn.
-Nie widzisz tego jak on się zachowuje? Widzi w Glorii tylko to że jest taka... Gruba. I to mu się w niej podoba. Tylko to, bo tak naprawdę nie zna jej w ogóle z charakteru.
-Może masz rację.-wzruszył ramionami sięgając po czipsa.
Po raz setny do Harolda przyszedł sms, przy czym jego telefon wydał z siebie irytujący dźwięk.
-Matko, Harry weź wyłącz ten telefon!-zdenerwowałem się.- Musisz akurat teraz z kim sms'ować? Co jest takiego ważnego żeby wszystkim przeszkadzać?
-Przepraszam, już wyciszam.-sięgnął po telefon i bawił się nim kilka minut.
-Z kim tak zaciekle piszesz?-zapytałem się go.
-Z mamą.
-O, Harry przepraszam.- zmarszczyłem brwi bo wiedziałem jak czasem za nią tęskni.
-Dobra, w porządku.-uśmiechnął się nie odrywając wzroku od iPhone'a.
Gdy film się skończył, Zayn przeciągnął się.
-Nie wiem jak wy...-ziewnął.-Ale ja idę się położyć.-wyszedł z salonu.
-Ja też.-powiedziała Nicole i podniosła się z kanapy pociągając Harrego za rękę, po czym razem opuścili pokój.
-A ty idziesz?-zwróciłem się do Lauren.
-Jeszcze chwile posiedzę.
-Ja uciekam.-postanowiła Julia.
Liam spał na kanapie a Louis właśnie wstawał z miejsca.
-Hazza zapomniał telefonu.-skinął głową w stronę małego przedmiotu na stoliku.
-Pójdę mu zanieść.-chwyciłem telefon i udałem się do pokoju Harolda.
Podszedłem cicho do drzwi. Ze środka nie dobiegały żadne odgłosy, ani światło. Nie możliwe żeby już spał, pomyślałem i wszedłem bez wahania zapalając światło.
-Hazz, zapomniałeś tel...-urwałem.
Zaskoczyło mnie to że Harry leżał na łóżku, od pasa w górę nagi. To by było nic, gdyby nie fakt że całował się z Nicolą, pochylając się nad nią. Chłopak poderwał się nagle i zwrócił mi uwagę:
-Puka się.
-Puk, puk.-z trudem powstrzymywałem się od śmiechu.- Nie wziąłeś telefonu z salonu. Nicole podniosła się z pozycji leżącej, usiadła i spłonęła rumieńcem, odwracając wzrok.
-Dziękuję.-powiedział Hazza tonem sugerującym że mam wyjść.
-Nie ma za co.-czułem że zaraz wybuchnę śmiechem więc rzuciłem telefonem celując Haroldowi w głowę i jak najszybciej wyszedłem z pokoju.
W holu parsknąłem śmiechem i wróciłem do salonu. Na kanapie zostali już tylko Lauren i śpiący Liam.
-Co cię tak rozbawiło?-zapytała zaintrygowana.
-Harry i Nicola-otarłem wierzchem dłoni łzy z twarzy.-Przeszkodziłem im w grze wstępnej.
-Ahaa... ?-Lauren wytrzeszczyła oczy.
-No.-znowu zacząłem się śmiać. -A właściwie...
Liam wzdrygnął się przez sen ale się nie obudził.
-I co z Louisem?-zapytałem ostrożnie wpatrując się w Lauren, żeby nie przegapić jej reakcji.
-A co ma być?-zacisnęła usta i wzruszyła ramionami.
Wziąłem głęboki oddech i zdecydowałem się powiedzieć jej o tym co słyszałem ubiegłej nocy.
-Bo wiesz... Wczoraj w nocy...
Odwróciła gwałtownie głowę w moją stronę i spojrzała na mnie wilkiem.
-Słyszałeś wszystko?
-No można by to tak powiedzieć.
-Pięknie.-westchnęła i pokręciła głową.-Jak to się stało że podsłuchiwałeś?
-Nie podsłuchiwałem! Tak krzyczeliście że poszedłem na górę was uciszyć ale Louis już wychodził i wróciłem do siebie.
-Nie tłumacz się dalej.-nakazała mi.-Mów co tam chcesz powiedzieć.
-Wiem że czułaś coś do niego kiedy byliśmy jeszcze razem.
-Co?! Skąd o tym wiesz?-niemal wykrzyknęła.
-To nie jest ważne. Chodzi mi o to że mnie oszukiwałaś od czasu gdy wróciliśmy z wakacji. A teraz, po tym co się stało w Sylwestra wykorzystałaś okazję i zrzuciłaś całą winę na mnie.
-Nie mów tak o mnie!-powiedziała wzburzonym tonem, zaskoczona tym że o wszystkim się dowiedziałem.- To była twoja wina!
-Ale tylko po części. Musisz to przyznać.-odpowiedziałem spokojnie.
-Nie będę się tobie tłumaczyć.-prychnęła.-Nie mam z czego. to ty zakończyłeś ten związek. Czy ja cię kiedykolwiek, podczas czasu gdy byliśmy razem, zraniłam?
-Nie wyprzesz się teraz winy, tyko dlatego że o niczym nie wiedziałem!-zdenerwowałem się jej podejściem do sprawy.
-Już powiedziałam że nie mam zamiaru się tłumaczyć! Idę spać.-wstała i weszła po schodach na górę.
Westchnąłem. Nie wskórałem nic tą rozmową ale przynajmniej Lauren wiedziała co myślę o jej zachowaniu. Szkoda tylko że teraz jest na mnie wkurzona.
-Liam, wstawaj.-szturchnąłem chłopaka, który nadal spał.
-Co?-przebudził się.-Aha... Już, już.-obrócił się na drugi bok i z powrotem zasnął.
Nie zastanawiając się długo, poszedłem położyć się spać aby nie myśleć dłużej o Lauren.
_____________________________________________________________________________
Jest kolejny :)
Udało mi się dodać szybciej.
Dziękuję za liczne odwiedziny, strasznie się z tego powodu cieszę :)
Ale parę komentarzy by nie zaszkodziło ;p
Do następnego! :)
Cześć! Twój blog został właśnie dodany do największego spisu alfabetycznego opowiadań o 1D w sieci (czytaj-1d.blogspot.com) Jeżeli chcesz, aby potencjalni czytelnicy mogli jeszcze łatwiej odszukać Twojego bloga zostaw komentarz na stronie z linkiem i informacją o rodzaju opowiadania(bromance,obyczajowe,komedia,fantastyczne,dramat,kryminał,jednoparty itd.) i głównym bohaterze (Zayn,Niall,Louis,Harry lub Liam) W czasie krótszym niż 14 dni umieścimy Twojego bloga w spisie tematycznym, który jest codziennie przeglądany przez ponad 500 osób :)
OdpowiedzUsuń