piątek, 1 czerwca 2012

#Rozdział dziesiąty.


*24 grudzień*
To już dzisiaj. Ten magiczny dzień, na który każdy czeka cały rok. Otworzyłam już całkiem przytomne oczy i ruszyłam w stronę szafy. Wyjęłam jakieś jeansy i ciepły sweter po czym zajęłam łazienkę. Gotowa zeszłam na dół i wparowałam do kuchni, gdzie mama z babcią już zajmowały się świątecznymi potrawami.
-Dzień dobry - powiedziałam rozradowana - wesołych świąt.
-Dzień dobry, kochanie. Jak tam świąteczny nastrój ? - odpowiedziała uśmiechnięta mama.
-eem, ok. Jest świetnie - odpowiedziałam.
Sięgnęłam po szklankę po czym nalałam do niej soku pomarańczowego i spojrzałam przez okno. Zobaczyłam jak przez podwórko zmierza już Lauren z rodzicami. Odłożyłam szklankę i wybiegłam na dwór się przywitać. Uściskałam przyjaciółkę z całych sił.
-To co, bierzemy się do przygotowań ? - zapytała z uśmiechem Lauren.
-Taak, zaczynamy od choinki.
-ee.. no ok.
-Julia przyjedzie za godzinę to nam pomoże.
Weszłyśmy do salonu, gdzie miała odbyć się kolacja. Karton z choinką i bombkami już leżał na środku. Niewiele myśląc zabrałyśmy się do roboty. Włączyłyśmy jakiś kanał muzyczny, na którym oczywiście leciały już przeróżne świąteczne piosenki i kolędy. Kiedy skończyłyśmy rozkładać choinkę, wzięłyśmy się za rozplątywanie lampek. Padła melodia "Santa Clous is coming to town" Justina Biebera. W tym momencie jak pojebane zaczęłyśmy tańczyć i śpiewać wieszając lampki. Następną piosenką okazało się być "What makes you beautiful".
-Przełącz.-powiedziałam do Lauren. Nie miałam ochoty na słuchanie głosu Hazzy.
-A właśnie! Dzwoniłaś do chłopaków?
-Jakoś nie mam na razie ochoty.-przyznałam szczerze.
-I tak ci o tym niedługo przypomnę bo sama mam zamiar to zrobić.-powiedziała to jakby mi groziła i wybuchnęła śmiechem.
-No witam, witam!-Julia otworzyła drzwi do pokoju z takim impetem że odbiły się od ściany i uderzyły ją w twarz.
Wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy rozmawiać o świętach i prezentach.
-A ty co dostaniesz?-zapytałam się Lauren.
-Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia. Nie zawracałam rodzicom o nic ostatnio głowy więc najprawdopodobniej jakieś ciuchy.
- Ja kiedyś dostałam piórnik z Witch. Jakieś 9 lat temu. -westchnęła Jula z udawaną dezaprobatą.-Mam nadzieje że tym razem mama się bardziej postara.
Po chwili rozległ się dźwięk telefonu. Dzwonił Louis. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Wesołych świąt ! - krzyknął radośnie chórek z telefonu.
-dziękuję chłopcy, wzajemnie - powiedziałam z radością w głosie, myślałam że nie zadzwonią - czekajcie przełączę was na głośno mówiący.
-Noo, to co tam u was dziewczyny ? jak tam przygotowania ?
-Jakoś idzie, na razie dajemy radę - powiedziała rozradowana Lauren - właśnie chciałyśmy do was dzwonić. A jak tam u was ?
-Ok, pomału wszyscy się rozjeżdżamy. Niestety święta spędzamy osobno - powiedział, prawie jak zawsze uradowany Liam.


*Oczami Lauren*
Właśnie odłożyłam sztućce. Karp był naprawdę pyszny. Rozejrzałam się żeby sprawdzić czy ktoś przy stole jeszcze je. Nicola i Julia już kończyły a pozostali byli pogrążeni w rozmowie i co jakiś czas coś podjadali.
 Zaczekałyśmy grzecznie aż skończą.
-No więc tak-odezwał się wujek Coli.-W ramach prezentu ode mnie wy trzy-wskazał na mnie i na dziewczyny.-Pojedziecie do Norwegii na 10 dni, a ja udostępnię wam swój domek.
-Ekstra!-syknęłam.
Dziewczyny były tak samo zadowolone jak ja.
-Dzięki wielkie!-Nicola rzuciła mu się na szyję.
Do głowy wpadł mi niezły pomysł...
-A możemy ze sobą kogoś wziąć?- spytałam mając na myśli pewnych pięciu chłopaków z Londynu a Nicola spojrzała na mnie jakby chciała mnie zabić.-Dojadą we własnym zakresie.-uśmiechnęłam się.
Odkąd wróciłyśmy z Turcji, utrzymywałyśmy z nimi regularny kontakt przez internet i żegnając się z nimi byłam pewna, że będzie to tylko tymczasowa rozłąka.
-Jasne tylko nie rozwalcie mi chaty.-odpowiedział wujek i wszyscy się roześmiali.
Byłam pewna że przyjaciółka wie że chodziło mi o chłopaków. Oczywiście zamierzałam ją później do tego namówić, a dla Julii zachować w tajemnicy i zrobić jej niespodziankę.
Rozpakowaliśmy prezenty. Wtedy mama Coli zabrała głos:
-Nicola dostanie dziś jeszcze jeden prezent.-podeszła do niej i dała jej do ręki kartkę.

*Oczami Nicoli*
Dostałam od mamy tylko perfum. Więc stwierdziłam, że to najbiedniejszy prezent świąteczny, jaki dostałam. Lecz kiedy mama dała mi do ręki kartkę, wielkości pocztówki, pomyślałam "żartuje sobie ze mnie i to w święta, fajnie..". Na "pocztówce" było moje zdjęcie, na koniu, którego ostatnio oglądałam. Jeżdżę konno już od wielu lat i moim marzeniem było, mieć swojego własnego. W listopadzie obejrzałam kilka koni i zastanawiałam się z mamą nad kupnem, ale nie przypuszczałam, że kupi go tak wcześnie. Na kartce było coś napisane, ale za pierwszym razem nie zwróciłam na to uwagi, a nawet nie zauważyłam tego napisu. Dopiero kiedy wzięłam do ręki "książeczkę" i przeczytałam tekst napisany dużymi literami "Paszport konia". Zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Gapiłam się w to przez dłuższą chwilę i rozkleiłam się jak małe dziecko, po czym wstałam i rzuciłam się mamie na szyję.
-Żartujesz ?! - krzyknęłam, bo jeszcze nie przyswoiłam całej tej sytuacji.
-Nie, zaraz jedziemy do stajni żebyś zobaczyła swój prezent - mama płakała razem ze mną.
-Dziękuję - uściskałam ją jeszcze mocniej.
Kiedy już trochę się uspokoiłam, wszyscy zaczęli się ubierać i powoli wychodzić na zewnątrz. Po drodze do samochodu tata wyciągnął jeszcze zza rogu domu wielki worek marchewek. Kiedy Lauren je zobaczyła powiedziała mi tylko do ucha "Louis  pewnie byłby w siódmym niebie". No tak, miała właściwie rację.


***

Wszyscy wysypali się z samochodu. W stajni było ciemno, jedyne światło, które ją oświetlało to światło lampek na choince i boksie. Tak, boks, który był oświetlony to miejsce, w którym stał mój koń, którego jeszcze nie ujrzałam. Weszłam do stajni i otworzyłam drzwi boksu. To właśnie ten koń, który podobał mi się najbardziej, o którym mama wciskała mi kity, że został sprzedany. Klacz była ubrana w czerwoną derkę a na szyi miała wielką czerwono-zieloną kokardę. Podeszłam do niej i cały czas płacząc wtuliłam się w nią. Moje marzenie się spełniło. Mogę szczerze powiedzieć, że jest to najlepszy dzień  mojego życia. Kolędy w tle oddawały całą magię, której do tej pory nie czułam, dopiero teraz stwierdziłam, że to jednak jest magiczny dzień, w którym wszystko może się zdarzyć.
Wyszłam z przyjaciółkami na zewnątrz próbując się trochę uspokoić, na co łzy szczęścia wciąż nie chciały mi pozwolić. Usłyszałam dźwięk telefonu. Tak, to mój telefon dzwonił. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na ekran, aby sprawdzić kto to, lecz zaszklone oczy mi w tym przeszkadzały.
-Halo? - odebrałam telefon głosem płaczu, którego wciąż nie mogłam uspokoić.
-No hey, jak tam święta ? - odezwał się bardzo znajomy mi głos.
-Harry? - spytałam nie do końca przekonana.
-Tak... coś się stało ?!
-Nie, wszystko ok, jest wręcz niesamowicie. Muszę kończyć, pogadamy później ok?
-Ok, ale na pewno nic się nie stało ?
-nie, wszystko w porządku. Pa. - rozłączyłam się i ruszyłam z powrotem do stajni, jeszcze raz przytulić się do Kaji.





***

Gdy wróciliśmy do domu prawie wszyscy byli padnięci. Oczywiście szybko "wytrzeźwieli" i zaczęli rozmawiać i bawić się przy alkoholu.
Spałyśmy na materacu, z racji tego, że byłyśmy trzy, a łóżka trzeba było udostępnić dla gości. Julia szybko padła i bardzo twardo, słodko spała.
-Naprawdę chcesz jechać do Norwegii z chłopakami ? - zapytałam szeptem Lauren siedzącą obok, tak, aby nie zbudzić Julii.
-A dlaczego nie? Wreszcie mamy szansę się z nimi spotkać! - powiedziała rozradowana.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł...
- Daj spokój! Przecież mamy się zabawić. Może uda ci się poprawić relacje z Haroldem...
- Wiesz co? Przesadzasz.
- No ale pomyśl tylko! Dawno się z nimi nie widziałyśmy. Nie wiem jak ty ale ja okropnie za nimi tęsknię. A poza tym wyobraź sobie minę Julii jak zobaczy ich na lotnisku.-zachichotała.
- No dobra. Niech ci będzie. Myślisz że ja za nimi nie tęsknię? Brakuje mi ich.-przyznałam się szczerze.






_________________________________________________________________________________

szczerze mówiąc, jakoś nie podoba mi się ten rozdział, no ale to jest tylko moje zdanie .. 
wyrażajcie swoje opinie w komentarzach !! :)
Następne rozdziały już coraz bliżej ;D niektóre już nawet napisane ;p
pozdrawiam <3

1 komentarz:

  1. super super i jeszcze raz super;*****
    czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń